23.08.2014 zawody obedience Sopot

                Gdy
tylko zobaczyłam informacje o Sopockich zawodach wiedziałam, że muszę na nie
pojechać. Wiązało się to z całkowitą zmianą planów urlopowych i dostosowaniu
wszystkiego pod termin zawodów – na szczęście było to możliwe, tak więc 20
sierpnia wybraliśmy się w kierunku morza. Wakacje spędzaliśmy w Swarzewie
odwiedzając codziennie plażę, o czym w kolejnej notce.
                23
sierpnia, w sobotę, na sopockim hipodromie podczas wystawy psów odbyły się
zawody obedience, gdzie po raz kolejny startowałyśmy z Fruzią w zerówce. Jak
już wszyscy wiecie, zajęłyśmy drugie miejsce w tej klasie – na pierwszym
miejscu uplasowały się Natalia i Eska
(owczarek australijski) trenujące tak jak
my pod okiem Magdy Śliwerskiej w klubie Maniacs Obedience Team.

                Po
przyjeździe na miejsce miałyśmy jeszcze chwilę na odpoczynek i zapoznanie z
miejscem. Po jakimś czasie wraz z Natalią postanowiłyśmy skorzystać z ringu
przygotowawczego i rozpoczęłyśmy trening z psami. Fruzia ćwiczyła chętnie, ale
bez przesadnego entuzjazmu, było widać, że nie czuje się w tym miejscy
najlepiej – mimo, że ring obedience był na uboczu, nie dało się nie słyszeć
odgłosów wystawy, nie da się też ukryć, że mimo braku obecności koni (no dobra,
kilka razy przewinęły się blisko ringu) dla psa ich zapach musiał być
wyczuwalny – a Fruzia za tymi zwierzętami niestety nie przepada. Myślę, że to i
pewnie kilka innych powodów miało wpływ na jej złe samopoczucie w tym miejscu.
                Przed
startem odbyły się także dwie odprawy – co też rozbiło trochę mnie i Fruzię
mającą problem z zostawaniem samej, jednak na szczęście Natalia szybko
sprowadziła mnie na ziemię i wręcz zabroniła się tym przejmować – DZIĘKI!
                Startowałyśmy
jako drugie. Na wejście na ring czekałam o dziwo dość spokojna, z tremą i
lekkim stresem – ale zdrowym, a nie paniką z jaką zdarzało mi się borykać przed
poprzednimi startami.
                Wchodząc
na ring Fruzia rozproszyła się, obeszła mnie i została lekko z tyłu – zdziwiło mnie
to, bo nie zdarzało się to wcześniej, ale pewnie zajęłam miejsce przy pierwszym
znaczniku z nadzieją, że Fruzia jednak włączy się do pracy. Chwile czekałyśmy
na powrót sędziny na ring… i się zaczęło ;-)
Ćwiczenie 1 – socjalizacja – 10pkt

                Przestawiłam
siebie i psa, przywitałam z Sędziną, która tak czule odezwała się do Fruzi, że…
wstała :D to nie zdarzyło się nam jeszcze nigdy, ale muszę przyznać, że pani
Sędzia mówiła do Fruzi tak uroczo, że sama zrobiłabym to samo. Jednak po
szybkim przywitaniu Fruzia szybko wróciła do pozycji zasadniczej bez reakcji z
mojej strony.
Ćwiczenie 2 – zostawanie w waruj 1 minuta – 0 pkt

                Niestety
w trakcie Fruziowego zostawania zerwał się bardzo silny wiatr a taśmy okalające
ring rozpoczęły tańce i śpiewy. Wytrzymała i tak sporo, jednak wiatr był coraz
silniejszy – a to było za dużo, dlatego Fruzia wstała i przybyła do mnie po
ratunek ;-). Cóż, może i miałyśmy pecha, że akurat w tym momencie pogoda
postanowiła płatać figle. Niektórzy nawet usiłowali zwalić winę na
nieprzemyślane użycie taśm przy ringu (nie wiem, czy szczerze, czy tylko aby
nas pocieszyć). Dla mnie to po prostu za mało treningu w dziwnych i czasem
strasznych rozproszeniach ostatnimi czasy ;-) i nie włączenie się wystarczająco
do pracy. Cóż, kop w tyłek i motywacja do pracy przed kolejnymi startami. Tak
więc winić mogę tylko siebie. Przy okazji cieszę się, że Fruzia nie uciekła z
ringu ;-)
Ćwiczenie 3 – chodzenie przy nodze na smyczy – 7,5 pkt.

                Oj nie
podobało mi się ono bardzo. Pies ciągnący się za mną, jednak dalej
przestraszony. Czułam się trochę bezradna, starałam się jej pomóc, co nie
przynosiło takich efektów jakich bym oczekiwała. Dodatkowo, polecenia komisarza
do zwrotów i głośne komentarze w tle tylko pogłębiały moje poczucie zagubienia.
Szczerze, czułam się trochę jak jagnię oddzielone od matki. Z perspektywy
czasu, nawet trochę mnie to bawi, wtedy naprawdę nie wiedziałam co robić J. Oczywiście, jak
przystało na Fruzię w stresie – przy zatrzymaniu nie usiadła, co nawet mnie nie
zdziwiło.
Ćwiczenie 4 – chodzenie przy nodze bez smyczy – 9pkt

                Tu już
trochę lepiej, ale to dalej nie była Fruzia. Mnie już mniej dziwiły polecenia
komisarza tak więc powoli zaczęłam odnajdywać się na ringu, dzięki czemu i
Fruzia nabierała pewności w tym co robi. Nie było to takie wykonanie ćwiczenia
jakie chciałabym widzieć, jednak w odniesieniu do tego co działo się wcześniej –
myślę, że było przyzwoicie.
Ćwiczenie 5 – przywołanie – 10pkt

                Idąc do
miejsca rozpoczęcia ćwiczenia starałam się podnieść Fruzię na duchu, w głowie
ustalając plan awaryjny. Na szczęście, planu B nie musiałam realizować. Dzielny
mikropies  wyleżał pierwszą część
ćwiczenia. Tempo przywołania mogłoby być lepsze, za to zaskoczyło mnie wykończenie.
Był to pierwszy raz w łańcuchu w obcym miejscu kiedy nie dostawiała się poprzez
odbicie od mojej nogi, a postarała się to zrobić czysto. Naprawdę byłam dumna z
Fruziaka :D
Ćwiczenie 6 – aport – 10pkt

                Teoretycznie
to „nasze” ćwiczenie, jednak ze względu na niefajne sytuacje z treningu kilka
dni wcześniej a także z ringu przygotowawczego trochę się go obawiałam. Dodatkowo,
mając nadzieje, że jednak będzie lepiej jak zawsze czułam ten dreszczyk emocji
czy poczeka do komendy ;-). Na wszelki wypadek rzuciłam aport dość delikatnie,
Fruzia grzecznie poczekała na hasło i wykonała ćwiczenie po prostu poprawnie.
Droga po aport i podebranie całkiem znośne, powrót kłusem dość zaskakujący, ale
dopuszczalny wg regulaminu (bo wg mnie już niekoniecznie ;-) ). Ogólnie
ćwiczenie regulaminowo i na czysto, ale ani trochę w stylu Fruzi.
foto by Anna Łuczak
Ćwiczenie 7 – skok przez przeszkodę – 8pkt

                Poprawianie
przeszkody przed rozpoczęciem ćwiczenia chwile trwało, więc zajęłam Fruzię „wiewiórem”
i targetem ręki. Ustawiłam się przed przeszkodą, która jest naszą piętą
achillesową, wysłałam Fruzię „tam” a ona podpadła się elegancko dwoma łapami
podczas skoku – widać, tak jej było wygodniej. Na hasło powrotne bez
zastanowienia przeskoczyła przeszkodę w moją stronę – i wtedy już odetchnęłam z
ulgą.
foto by Anna Łuczak
Ćwiczenie 8 – zmiana pozycji – 10pkt

                W
takiej konfiguracji ćwiczeń dla mnie taki mały wyznacznik czy Fru daje radę. Ostatnie,
dość nudne ćwiczenie długiego łańcucha wykonała naprawdę ładnie. Była to nasza
najlepsza zmiana pozycji z wszystkich dotychczasowych startów. Tak więc z tego
ćwiczenia jestem szczerze zadowolona.

poniżej film z przebiegu, a przynajmniej jego części ;-)

                Podsumowując
Fruzia uzyskała 83,5pkt i ocenę doskonałą. Nie był to nasz start życia, jednak
winę mogę wziąć całkowicie na siebie i totalnie niedotrenowanie (wynikające z
miliona powodów). Fruzi nie mogę nic zarzucić, siebie trochę ochrzanić a
dodatkowo wyśmiewać za zagubienie. Chodzenie na smyczy będzie mnie prześladować
do końca życia jako nadające się do kabaretu.

                Przede wszystkim
jednak zdobyłyśmy kolejne doświadczenie, wysnułam kolejne wnioski i już nie mogę
doczekać się ogromu pracy i trudnych zadań które z pewnością da nam Lena. MANIACS!!!

2 thoughts on “23.08.2014 zawody obedience Sopot

    1. dzięki :-) to nie jest to na co nas stać, ale jakoś poszło :P teraz czekają nas starty w jedynce do których ostro się teraz przygotowujemy ;-)

Dodaj komentarz