5xP – czyli dlaczego nagradzam smakołykami?

Jedną z podstaw mojej współpracy z Fruzią jest nagradzanie jedzeniem bądź zabawką.
Uznaje zasadę, że bez nagrody w postaci smakołyków czy suchej karmy nie ruszam się z domu nawet na krótki spacer, tym bardziej jeśli wybieramy się przykładowo do weterynarza czy w inne trudne dla psa miejsce, nie mówiąc już o treningach na które zabieram ze sobą różne rodzaje nagród.

Wielokrotnie już spotkałam się z negatywnymi opiniami osób postronnych na ten temat. Z reguły słyszę, te same kilka zdań wypowiadane przez coraz to nowe osoby:
– „to przekupstwo”
– „taki pies bez smakołyka nie zrobi nic”
– „to oszukiwanie”
Nie raz przy okazji dowiaduje się, że nie na tym polega szkolenie, nie mam pojęcia o pracy z psem i przede wszystkim, że pies MUSI wykonywać polecania, ponieważ jest PSEM a człowiek jego PANEM.
Wszelkie dyskusje w większości przypadków są bez sensu, większość osób przekonanych o beznadziejności smakołyków nie da się przekonać do zmiany myślenia. Nie chce zresztą nikomu nakazać zmiany poglądów na moje, jednakże temat ten silnie siedzi mi w głowie i sercu, dlatego postanowiłam napisać o nim parę słów. Jak zawsze postaram się krótko, zwięźle i na temat.
W pierwszej kolejności, w jednym zdaniu, chciałabym napisać o tym, kim jest dla mnie pies – otóż, jest to mój przyjaciel i partner. Uważam, że jest to swego rodzaju punkt wyjścia.
Następną sprawą jest to, czym dla mojego psa mają być komendy, sztuczki, ćwiczenia itd? Dąrze do tego, aby była to dla niej przyjemna, pasjonująca praca. I tu napotykamy na kolejną bardzo istotną rzecz.
W odpowiedzi na te pytania widzimy 5xP:  Przyjaciel, Partner, Przyjemna, Pasjonująca, Praca. (w tym miejscu pozdrowienia dla Leny, która prawdopodobnie właśnie pęka ze śmiechu).
Uważam, że już samo przeczytanie tych kilku prostych słów powinno dać niejednej osobie do myślenia, jednakże, nie po to zaczynam temat, żebyście musieli sami się domyślać ;-)
No więc, zaczynamy:
Przyjaciel – z tym słowiem wiąże się jak dla mnie bardzo istotna sprawa, mój przyjaciel tak naprawdę, w wolnej chwili którą mi poświęca, NIC NIE MUSI. Przyjaźń jednak polega w sporym stopniu na tym, żeby nawzajem się rozumieć i starać się wspierać drugą osobę. Dlaczego więc miałabym nie wspierać swojego psa?
Partner – a partnerstwo to współpraca i kompromisy, a nie rozkazy i zakazy.
Przyjemna – zarówno w życiu codziennym jak i na treningach chce, żeby to co robimy razem było dla mojego psa po prostu przyjemne, a zarówno jedzenie jak i zabawa po części się z tym wiążą. Dodatkowo, jeśli coś stanowi problem, wsparcie w postaci czegoś dobrego potrafi (upraszczając) zmienić nastawienie do strachów czy przeciwności
Pasjonująca – pochłonięty zadaniem pies to jeden z najwspanialszych widoków dla przewodnika, a brak nadmiernej presji i świadomość późniejszej nagrody znacznie ułatwia psu zainteresowanie zadaniem ;-)
Praca – zostawiona na koniec, jakże prosto tłumacząca wszystko – tak jak w przypadku ludzi – coś za coś. Pies to nie wolontariusz ani więzień skazany na roboty publiczne, jeśli oczekujemy od niego zaangażowania w pracę miejmy świadomość, że należy mu się uczciwe wynagrodzenie. 
Skoro nikogo nie dziwi, że człowiek czeka na swoją pensję a nawet dodatkową premie, dlaczego kontrowersyjne jest nagradzanie psa za poprawnie wykonane przez niego zadania?
Oczywiście nie za każdym razem pies dostaje smakołyk, między innymi właśnie dlatego, żeby wykonanie ćwiczenia nie zależało od tego czy mamy coś w ręce. Poza tym, z czasem wiele z zadań staje się samonagradzające, gdyż pies dobrze nastawiony lubi swoją pracę samą w sobie a przede wszystkim, cieszy go zadowolenie jego przewodnika. Przy okazji niektóre ćwiczenia potrafią stać się nagrodą za inne.
Jeszcze jedną ze spraw, nad którą z pewnością wiele osób się zastanawia – czy stosuje korekty i kary? Owszem, Fruzia zna i tą stronę szkolenia, jednakże są to rzeczy które ona doskonale rozumie, poza tym, nigdy nie jest karana za to, że czegoś nie rozumie. Kary i korekty są jednak tematem na zupełnie inny artykuł, tak samo zresztą jak różnicowanie nagród w trakcie szkolenia. 
W tym momencie najważniejszy był dla mnie temat samego nagradzania smakołykami, który mam nadzieje odpowiednio przedstawiłam. 
Macie pytania lub wątpliwości? A może uważacie inaczej? Zapraszam do dyskusji.

Dodaj komentarz