Krótka refleksja o szacunku.

Jako psi przewodnicy bierzemy na swoje barki dużą odpowiedzialność. Znajdujące się pod naszymi skrzydłami psy niejednokrotnie ufają nam bezgranicznie. Jedne z nich zawierzają nam całkowicie, wpatrując się nam głęboko w oczy z wiarą, że poprowadzimy je przez życie nawet nie próbują szukać innych ścieżek. Inne, wraz z całą swoją pewnością siebie, po próbach bardziej i mniej udanych zostają stłamszone, przywołane do porządku i nauczone, by przez życie iść krok w krok za nami.

Niezależnie od tego, czy nasza wspólna droga została obrana przez nie z własnej woli czy została wymuszona lub wyuczona, każdemu z naszych psów należy się szacunek. I choć dla niektórych zwierzęta te pozostają „tylko psami” w każdym są wartości, dla których należy traktować je z godnością.

fot. Joanna Dembowska

fot. Joanna Dembowska

I nie jest istotne, czy żyjący z nami pies jest tylko słodką ozdobą na drogiej kanapie, towarzyszem codziennych spacerów po lesie, profesjonalnym sportowcem czy stróżem posesji, którego azylem jest betonowy kojec. Każde z tych zwierząt zasługuje na szacunek i zrozumienie. Każdemu z nich należy zapewnić niezbędne minimum nie tylko w zakresie potrzeb fizjologicznych. Czasami warto porzucić schematy i swoje wyobrażenie o tym, jaki pies być powinien czy czego może potrzebować, na rzecz krótkiej refleksji. Często szufladkujemy swoje zwierzęta przez pryzmat rasy czy kilku stereotypowych zachowań, narzucając im przy tym co muszą robić i jak się zachowywać. Bardzo mocno myślimy też o tym, co nam daje radość czy spełnienie, albo co po prostu nas nie drażni i mając na względzie tylko te kwestie nadajemy kierunek naszemu zwierzęciu. A pies, jak to pies, najczęściej dostosowuje się do nas. Niektóre z nich próbują czasem się sprzeciwić, ale przecież nie tak trudno stłamsić zwierzę, które – nie wiedzieć czemu – ufa człowiekowi. Co ciekawe, najczęściej sami nie dostrzegamy, że robimy to naszym, jakże uwielbiany,, towarzyszom. Powiem więcej, niejednokrotnie robimy to z dobrej woli, bo przecież widzimy dookoła tak wiele bezproblemowych psów prowadzonych w konkretny sposób więc musimy narzucić swojemu czworonogowi więcej zasad i zakazów, bo one właśnie tego potrzebują,  albo wręcz odwrotnie, uznając ograniczenia czy sportowe treningi za katusze damy swojemu przyjacielowi całkowity luz, nie ciągnąc ze sobą nawet na spacer, bo przecież całodniowe drzemki wydaję się być dla niego idealnym rozwiązaniem. I nikogo z nas nie nachodzi refleksja, czy to szczęście czy zrezygnowanie lub dostosowanie się, bo co innego pozostało.

fot. Joanna Dembowska

fot. Joanna Dembowska

A gdyby tak przez chwile się zastanowić, co jest dobre dla nas a co dla psa i poszukać kompromisów. Gdyby przypomnieć sobie, że pies to przecież żywe zwierzę które ma nie tylko predyspozycje, ale i preferencje. I przy okazji wymagania posłuchu i szacunku do siebie jako przewodnika, właściciela, czy nawet – tfu tfu – samca alfa okazać to samo swojemu psiemu partnerowi, nawet jeśli jeśli to tylko poddańczy osobnik beta, lambda czy nawet omega. Lub znów odwrotnie, zamiast pozornego luzu okazać szczere zainteresowanie.

Warto czasami zatrzymać się i z refleksją przeanalizować czy zapewniamy naszemu psu wszystko co powinniśmy, czy on sobie po prostu jest. A może spełnia nasze ambicje mimo wygórowanych wymagań, zamiast rozwijać się w odpowiednim dla siebie tempie i kierunku.

I przyznam szczerze, że relacja oparta na szacunku i zrozumieniu nie zawsze jest łatwa. Wymaga wielu wyrzeczeń, sporej dawki wiedzy, jeszcze więcej pokory i przede wszystkim ogromnej szczerości w stosunku do samego siebie. Mimo wszystko, uważam, że to jedyna słuszna droga.

Bywa ciężko, ale warto… bo w zgodzie z psem i własnym sumieniem.

Dodaj komentarz