Uniwerek ObiFru na I Mega RAUKI Obedience Cup.

Wczorajszy dzień na I Mega RAUKI Obedience Cup obfitował w większe i mniejsze sukcesy, a przede wszystkim w debiuty – w tym mnie jako trenera startujących teamów (właśnie z tej perspektywy napiszę dzisiejszą relacje). Do Rzeszowa wyruszyło aż 5 Uniwerkowych par. W klasie zero startowałam ja z Hondą, Marta z Pokrzywą, Paulina z Shaggym oraz Piotrek z Karmen, w klasie drugiej reprezentowali nas Marta i Blues.

Marta i Blues zajęli 3 miejsce w swojej klasie, zaliczając naprawdę niezły start. Ogromnie cieszy poprawa w długim chodzeniu przy nodze, aport metalu przez przeszkodę (i skoki w obie strony <3 ) piękny kwadrat i stabilność w pozycjach w marszu czy obchodzeniu psa na zostawaniu. Ten start pokazał nam, że praca z radosnym goldenem idzie w dobrym kierunku. Słabsze ćwiczenia nie zdziwiły, ponieważ nad nimi wciąż pracujemy, a zestresowana Marta trochę zapomniała o planowanych modyfikacjach – mimo wszystko wybrnęła z sytuacji i pomogła Bluesowi w słabszych momentach – o to chodzi! Plan dalszej pracy już buduje się w głowie, więc to tylko kwestia czasu aż ten wesoły team podbije dwójkowe ringi ;).

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Debiuty na zawodach, nawet tych treningowych, wiążą się zawsze z ogromem stresu – na szczęście ten nie zjadł Pauliny, Marty i Piotrka – a przynajmniej nie w trakcie startów. Może lekko nadgryzł, jednak nie pozostawił blizn. Cała trójka skupiła się na naszych priorytetach pracy naprawdę nieźle prowadząc psy po ringu – niedoskonałości techniczne schodzą tu na dalszy plan (choć i tu nie mamy na co szczególnie narzekać).

Podsumowując krótko dzisiejsze debiuty, okazuje się, że:
Marta jednak posiada w sobie dodatkową dozę entuzjazmu i elastyczności, co wykorzystała dziś po całości wspierając Pokrzywę w trudnych momentach. Tym samym obie pokazały, że potrafią pracować z równą energią i zaangażowaniem, nawet wrzucone w trudne warunki – tak trzymać! Szczególnie, że poza samodzielnym (nareszcie <3 ) niezłym handlingiem Marty ta para przemyciła na ring kilka technicznych smaczków i pokazała, że to dopiero początek!

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Piotrek potrafi nagradzać Karmen większą liczbą smakołyków niż jeden bez moich podpowiedzi ;) dodatkowo nie daje się zjeść startowej tremie i bez najmniejszych rozproszeń skupił się na potrzebującemu jego pomocy psie. Technicznie posypało się parę detali (nawet zaskakujących – jak to często na zawodach bywa), ale wszystko na czym skupiliśmy się ostatnio na treningach zadziałało tak jak planowaliśmy. Niestety, stres-siku przed siódmym ćwiczeniem pociągnęło za sobą utratę 40 punktów zmieniając wynik z doskonałej na bez oceny – jak dobrze, że to jednak trening a nie oficjalny start, na który zresztą ta para będzie gotowa już niedługo.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Paulina została wczorajszą superwoman, znalazła w sobie najwięcej sił z nas wszystkich, utrzymała na wodzy nerwy, odrzuciła ambicje i z ogromem cierpliwości i wsparcia przeprowadziła Shaggyego przez cały wyjątkowo trudny przebieg. Ciężka sytuacja, nieskoszona mokra trawa i wydający pod nią dziwne dźwięki drenaż to dość bezlitosne zestawienie dla wrażliwego, małego psa z fobią dźwiękową. Mimo wszystkich trudności Shaggy dzięki swojej przewodniczce dotrwał do końca przebiegu mając kilka naprawdę świetnych momentów w tym swoje turboprzywołanie. Kolejny sukces!

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Szczególnie cieszyły komentarze „osoby pokazującej noty” – Kamili Buryn – która zauważyła niesione przez przewodników wsparcie dla ich psów. Mega Psy mają bardzo podobne priorytety treningowe do naszego Uniwerku ObiFru, dlatego zdanie Kamili jest dla nas bardzo cenne. Dodatkowo cały klub został pochwalony za zmiany pozycji, które zostaną chyba naszym znakiem firmowym ;). Nie ukrywam, że trenerska duma rozpierała mnie szaleńczo.

No właśnie – mój debiut jako trenera na zawodach osobiście oceniam nieźle – choć tu powinni wypowiedzieć się moi cudowni klubowicze (piszę o Was cudowni, miejcie to na względzie wydając mi noty za wczorajszy dzień ;) ). Szczerze przyznam, że były  to najbardziej wyczerpujące zawody na jakich byłam – stresu podczas startu podopiecznych nie da porównać się z tym podczas własnego przebiegu. Od rana starałam się poświęcić jak najwięcej czasu całej drużynie, zmotywować ich odpowiednio przed startami, ukierunkować na odpowiednie myślenie na ringu a po przebiegach należycie pochwalić i omówić przebiegi.

Osobiście wczoraj czułam się po prostu wzruszona. To wyjątkowe uczucie widząc jak moi podopieczni przenoszą na ring to czego staram się ich nauczyć, jednocześnie walcząc ze słabościami siebie i swoich psów. Miło było widzieć, że to wszystko po prostu działa, a nasza wspólna praca przynosi wymierne efekty. Kładąc się wieczorem do łóżka, ostatnie co chodziło mi po głowie przed snem to myśl o tym, że wybrałam najlepszą dla siebie drogę na której otaczają mnie najwspanialsi ludzie i ich wyjątkowe psy. Dziękuje im wszystkim, nie tylko za wczoraj, ale za każdy wspólny trening i każdą chwile poza pracą jakie spędzamy razem!

 

 

 

Dodaj komentarz