Agility – podejście pierwsze

          Do tej pory z tuneli czy hopek korzystałyśmy na imprezach typu psi piknik czy marsz azylanta. Fruzia była obediencowym pieskiem bez pojęcia o agility. Ja zawsze chciałam spróbować z nią tego sportu, jednak ze względu na zdrowie nie może trenować go nazbyt poważnie, w związku z czym odpadały dla nas kursy czy szkolenie nastawione na zawody i wyniki.
          Jako, że dziś na nowo ruszyły treningi klubowe Dream Agility Team, pod okiem Zuzi Tureckiej postanowiłyśmy dołączyć do drużyny i rozpocząć przygodę z agilitkami na „naszych zasadach” ;)

          Upał dał o sobie znać właściwie od samego początku spotkania które zaczęło się o 8 rano, ale dałyśmy radę, szczególnie, że gdy zaszła taka konieczność założyłam Fruzi kamizelkę chłodzącą (notka o niej już na dniach).
          Jakieś podstawy mamy
– zarówno dzięki treningom obedience jak i sztuczkom, tak więc zaczynałyśmy ciut więcej niż od zera (możemy nazwać tu ewentualnie od grubego, napęczniałego zera :D ). Pierwsze wejście poświęciłyśmy na samo pokonywanie stacjonaty na prawą i lewą rękę a także przypomnienie tunelu. W kolejnych zajęłyśmy się mini sekwencjami – hopka-tunel, hopka-hopka-tunel a docelowo, z czego jestem dumna hopka-hopka-tunel-tunel. Dzielny maltańczyk!
          Filmik z ostatniej sekwencji poniżej, a niedługo filmik podsumowujący całe spotkanie.

          Czego przede wszystkim dowiedziałam się dziś? Głównie, że jestem strasznie nieogarnięta i o ile Zuzia nie krzyczała ;) tak niestety sama tą świadomość mam, a przeglądnięcie filmików tylko mnie w tym utwierdziło. Dodatkowo okazało się, że Fruzia jest bardzo uważna, i ma dla niej ogromne znaczenie mój handling – nie powinno mnie to dziwić, w obi jest tak samo. Duży wpływ na to jak wyglądały nasze wejścia miało to, że trenujemy obedience. Zarówno po mnie i jak i Fruzi to widać, tak więc musimy dobrać sposób biegania do siebie mając to na uwadze. Powtarzanie komend – np. tunel,tunel,tunel ;) nie jest dobre ani dla mnie – bo gubię się okropnie i nie wiem co wtedy robię z ciałem, ani dla Fruzi – bo widzi, że ja się gubie i dodatkowo nie rozumie czemu powtarzam hasło.
          Mamy pierwsze wnioski, dostałyśmy zadania domowe… tak więc zabieramy się do roboty i już niedługo znów pojawimy się na torku. Myślę, że nasze soft-agility będzie ciekawą rozrywką dla nas obu. Śledźcie nasze poczynania!

10 thoughts on “Agility – podejście pierwsze

    1. Tak Dream Agility Team to klub, niedługo ruszają szkolenia, na sesje indywidualne też z tego co wiem można się umawiać. W nazwie klubu w poście zawarłam odnośnik i tam jest też "kontakt" z Zuzią :)

  1. Zapraszam do sledzenia naszego funpage, oprocz zajec indywidualnych, o ktorych pisze Monika, na dniach pojawia sie informacje na temat intensywnego wakacyjnego kursu dla poczatkujacych, po ktorym jesli komus apetyt wzrosnie na dalsza zabawe lub odnoszenie sukcesow na zawodach bedzie mozna zostac z nami! :)
    Wraz ze swiezym terenm szukamy swiezej agilitowej krwi.
    Zalraszam do polubienia i sledzenia http://www.facebook.com/DreamAgilityTeam

    Zuza!

  2. My też biegamy po torku traktując to jako odskocznie od obedience :) Abi nadzwyczaj się podoba (chociaż kompletnie nie ma zdolności lotnych) i biega jak szalona :) Po filmiku widać, że Fruzia też załapała bakcyla :D

    1. tak, Fru zeby nie te stawy bylaby super agilitowym psem. Choc skacze bardzo kiepsko (tj ma problemy z ustleniem miejscem wybicia, ale to kwestia techniczna) ale jest bardzo szybka i bardzo zwrotna ogolnie :) no ale coz, nie mozna miec w zyciu wszystkiego ;)

Dodaj komentarz