BAW SIĘ! A nie podawaj zabawkę…

                Jedne psy bawią się intensywniej, inne mniej. Niektóre w ogóle nie są zainteresowane zabawą. Zawsze w tej kwestii skupiamy się na psach, a co z przewodnikiem? Mam wrażenie, że aktywność człowieka w zabawie jest odwrotnie proporcjonalna do wzrostu aktywności psa.

Bardzo często, budując podstawy z młodym psem skupiamy się na tym, że największą wartość ma mieć zabawka z ludziem na drugim końcu, a nie ta którą on sam wybierze. Ćwiczy się aktywną wymianę, ucieka szczenięciu, robi się wszystko, aby go do tego przekonać. Z czasem pies doskonale rozumie i rozróżnia komendy nagrody, momentalnie wypluwa rzuconą piłkę i łapie szarpak w ręce przewodnika, nie puszcza aż do komendy zwalniającej. I wtedy bardzo często wszystko się zmienia…

Super zmotywowany pies pompuje jak szalony wisząc na szarpaku, w czasie gdy przewodnik stawiając lekki opór (żeby utrzymać pion) rozmawia ze znajomymi albo rozgląda się beztrosko, nie zwracając ani trochę uwagi na psa. Co jakiś czas da się usłyszeć wypowiedziane bez emocji „dobrze”, czasami ostre „puść” gdy pies za mocno wkręci się w zabawkę. No właśnie… czy nie pojawia się sprzeczny z początkowymi oczekiwaniami sygnał, że fajna jest piłka czy szarpak, a nie
przewodnik który go oferuje? Przewodnik staje się tu jedynie podajnikiem zabawki, a nie partnerem w tej aktywności. A przecież poświęcenie tej chwili dla psa to nie tylko budowanie jego motywacji, to także po prosty bycie z nim – tu i
teraz. Uświadczenie go w tym, że jesteśmy z niego naprawdę zadowoleni i dumni, że naprawdę należy mu się nagroda – nie tylko w postaci samej zabawki, ale nas! Zabawa często łączy się z nagrodą socjalną, która jak żadna inna powinna być
przepełniona prawdziwymi emocjami.

                Sytuacja tyczy się także tych mniej zmotywowanych psów. Każdy chciałby osiągnąć równowagę w różnych formach nagradzania. Dla wielu (np. dla mnie) pies całkowicie zaangażowany w zabawę wcale nie jest taki oczywisty, a motywację na zabawkę muszą u swojego pupila dopiero wypracować. Często takie osoby w  jakiś podstawowych założeniach stosują się do zasad mających pomóc w tym problemie. Biegną ciągnąc za sobą długi szarpak, machają na wszystkie strony atrakcyjną zabawką czy piszczą piłką ściskając ją jak antystresowego gniotka. I tak przez całe… 5, w porywach do 15 sekund po czym załamują ręce. Kolejna próba, zrezygnowane „catch”, pokazanie psu zabawki… głośne wzdychnięcie i totalne załamanie. „Mój pies nigdy nie będzie się bawić”, „robie co trzeba a on stoi i patrzy” słyszę i czytam bardzo często. I zawsze w
głowie mam to samo pytanie – A czy szczerze bawiłeś się z psem czy tylko podawałeś zabawkę?
                W całej pracy z psami najważniejsze są emocje, a zabawa na treningu też jest pracą – psią, ale przede wszystkim naszą. Jeśli oczekujemy od naszego czworonożnego partnera zaangażowania sami powinniśmy okazać szczery zapał. Dlatego oferując psu szarpak dobrze pokazać, że my sami jesteśmy nim zainteresowani, że to świetna zabawka, a jeszcze lepiej bawić się nią w dwójkę. I nie jest aż tak ważne czy przy okazji piszczymy, śmiejemy się czy tylko cicho zachęcamy „dawaj dawaj” jeśli cali, prawdziwie oddajemy się temu, dostosowując formę zarówno do psa jak i własnej osobowości.
                Warto cieszyć się chwilą, radować zabawką i czuć się dobrze z własnym psem, niezależnie od tego jak szybko zapoluje na nią. Gadżeciarzom w takich chwilach pomaga zakupoholizm. Kupując kolejną markową, przepiękną zabawkę sami się nią cieszymy! O ile łatwiej wtedy przekazać te emocje psu :D tak więc, kochani szaleni gadżeciarze z jeszcze nie tak mocno zmotywowanymi psami – mamy rozgrzeszenie! Przecież to wszystko dla dobra naszego futrzastego kompana!
                Nie można się też zrażać, jeśli pies nie od razu łapie za oferowaną mu zabawkę, bo może akurat on potrzebuje więcej czasu. Może mieć kiepskie doświadczenia z przeszłości albo po prostu być nieśmiałym, może nadmiernie szanować naszą własność albo bać się naruszania swojej przestrzeni osobistej. Wtedy tym bardziej musimy go przekonać,, że chcemy się z nim bawić, wspólnie radować a nie tylko pozwalać mu na złapanie niezbyt interesującej go rzeczy.

 

Dlaczego uważam, że to takie ważne? W przypadku kochających zabawki psów sądzę, że warto być w stosunku do nich po prostu fair, skoro powierzone zadanie wykonały dla nas dobrze. Przy psach których dopiero uczymy motywacji aby pokazać im szczere emocje i zaproponować prawdziwą zabawę a nie tylko wyuczyć tępego łapania zabawki na hasło. Oczywiście warto przy okazji stosować komendy, różne zasady i założenia pracy, jednak pamiętajmy BAWMY SIĘ NAPRAWDĘ!

11 thoughts on “BAW SIĘ! A nie podawaj zabawkę…

  1. Nero uwielbia się szarpać a Niko wręcz przeciwnie. Lubi się bawić zabawkami, ale szarpanie do jego ulubionych zabaw nie należy.
    To prawda, że jeśli chcemy aby nasz pies był zaangażowany w zabawę to sami musimy też nią być zainteresowani. Jeśli zamiast ekscytować i cieszyć się każdym postępem pupila, mówimy tylko "no doobrze" to efekt takiej współpracy będzie marny…

  2. Nic mnie tak nie mierzi w zabawach z psem, jak widok właściciela, który tylko trzyma szarpak/piłkę i nawet na futrzaka nie patrzy, nie wspominając o jakichś dźwiękach czy wspólnym bieganiu. Tak jak napisałaś, niby uczymy psa, że zabawa Z NAMI jest fajniejsza, a potem się to urywa… Niektórzy się tłumaczą, że głupio im przy innych robić z siebie pajaca – ale czy życie z psem trochę nie na tym polega? ;)

    1. Tłumaczenie, żeby nie robić z siebie pajaca mnie zawsze mało przekonuje, zwłaszcza, że wystarczy miło, zachęciająco mówić psu, że robi coś dobrze, być z nim a nie obok, nawet bez wygłupów :) zresztą, skoro pies ma robić sztuczki itd "robiąc z siebie pajaca" to i przewodnik troche może :D hehe

  3. Dlatego aby nagrodzić psa prawdziwą zabawą klękam na ziemi i zwyczajnie się z nim bawię. Przy szybko demotywującym się psie to na prawdę pomaga. Jakbym na stojąco jedynie trzymała szarpak to nie miałabym takiego efektu jak wtedy kiedy poświęcę Cleo te 30s na zwyczajną zabawę. A nie ukrywam, że jestem chyba jedyną osobą na treningach która tak robi.
    Znów tekst trafiony w 10.

    1. Ja nie raz nie dwa się kładłam, kucam czy klękam bardzo często, na stojąco też się już mogę bawić, ale nigdy nie może to być tylko tak. Jest to niezwykle istotne zwłaszcza przy wrażliwych, niezbyt pewnyh siebie psach. Więc łącze się z Tobą w klęczeniu w zabawie ;) i staram się tego też uczyć moich podopiecznych :D

  4. Teoretycznie się zgadzam, ale w praktyce mam raczej odwrotne spostrzeżenia – w większości przypadków, gdy obserwuję, jak ktoś się szarpie z psem, to widzę tylko i wyłącznie właściciela, który macha na wszystkie strony rękami i psa, który… no, jakoś tam sobie tę zabawkę trzyma :).

    1. A takich też widziałam, ale stosunkowo rzadko. Zresztą czasem jest tak, że pies dopiero nieśmiało łapie a potrzebuje dużego zaangażowania przewodnika, żeby za jakiś czas się otworzyć. Dlatego to razi mnie mniej, a właściwie wcale (poza jakimiś wyjątkowymi przypadkami), bo jest po prostu elementem pracy nad psią motywacją ;)

  5. u nas takie emocje wywołują tylko piłki ażurowe, niestety Alex nie lubi bawić się na dworze niczym innym. Obecnie pracujemy twardo nad tym, oby z pozytywnym skutkiem ;)

  6. Niestety, nie wszystko jest takie czarno-białe. Pomimo prób mój pies nadal nie za bardzo chce się bawić zabawkami. Często w ogóle na nie nie reaguje. A próbowałam praktycznie wszystkiego – uważałam na to, czy jestem w dobrym nastroju (w końcu dla psa bardziej atrakcyjni są ludzie weseli niż smutni) i czy pies ma dobry dzień, biegałam z zabawką, sama się nią bawiłam, uciekałam z nią przed psem, chowałam w niej smakołyki, machałam rękami i nogami, podskakiwałam, wesoło zaczepiałam i zachęcałam psa do zabawy… I nie widzę poprawy. Zabawki interesują mojego psa przez najwyżej pół minuty.
    A podobno "z każdym psem się da" i "chcieć to móc"…

    1. Szczerze, nie uważam, żeby ten tekst był "czarno-biały"? Nigdzie nie napisałam, że same nasze emocje w zabawie są przepisem na 100% sukces, to tylko jeden z wielu aspektów a i przy każdym psie będzie on działał inaczej. Szczera zabawa to coś na co ja zwracam ogroną uwagę i akurat o tym postanowiłam napisać. Sama praca nad motywacją z mniej oczywistymi psami (mam na myśli ich osobowości, nie radę) potrafi być barrrrdzo złożona i sama coś o tym wiem ;) a i na temat takiej pracy możnaby myślę napisać grubą książkę, a wciąż pozostałoby wiele do dopowiedzenia :D

  7. Moja Szastucha na początku gardziła zabawkami. Piłka, szarpak to nie zabawka, zabawka to kij. Były wzloty i upadki ale sukces jest. Szasta z wielką przyjemnością szarpie szarpak, gania za piłką. Czasem zabiera kapcie i trzeba ją ganiać po domu :D
    Ale najważniejsze nie poddawać się! Mimo że nie wyszło wciąż próbować :)

Dodaj komentarz