Comfy Snacky Worm – recenzja

                Jak
pewnie wiecie dostałyśmy niedawno z Fruzią cudownego COMFY SNACKY WORM czyli
robala na żarcie :D fakt faktem, wygląda on bardziej jak smok połączony ze
stonogą, ale jak widać nawet sam producent nazywa go robakiem.

                Użytkujemy
go niedługo, Fru dostała go jakieś 10 razy. Myślę jednak, że to odpowiedni czas na recenzję.
                Zabawka
zrobiona jest z gumy. Nie wiem jaki to rodzaj tego tworzywa, ale jest
zdecydowanie przyjemna dla psiego pyska. Fruzia nie przepada za gumowymi
zabawkami, a tego robala nawet po opróżnieniu jeszcze chwile podgryza. Zresztą
zaraz po wyciągnięciu z koperty gdy dałam go jej do powąchania złapała go w
zęby – co nigdy dotąd nie zdarzyło się w przypadku zabawki z gumy. Tak więc,
ogromny plus za materiał!
                Jeśli
chodzi o wielkość zabawki – tu zależy jak to oceniać. Jeśli chodzi o liczby to
zabawka ma 23cm długości, okrągła głowa ma 4cm średnicy, kolejne segmenty
maleją aż do 1,5cm średnicy. Każdy segment poza głową i końcówką ogona ma
wydrążoną dziurę w której można schować jedzonko. Zabawka tej wielkości nie
jest najwygodniejsza do noszenia w pysku dla psa wielości Fruzi (choć i z tym
daje radę) dlatego użytkujemy ją głównie dla zajęcia czasu wyjadaniem pyszności
(o czym dalej). Jednak dla troszkę większego psa będzie świetna także do
aportowania i przeciągania. Tak więc, pod względem wielkości, jako zabawka na
żarcie nadaje się nawet dla najmniejszych psiaków, jeśli chcemy użyć robala
także spacerowo, do wspólnych zabaw z pupilem polecam ją najbardziej dla psów
5-10kg.
                Teraz o
użytkowaniu. O tym, że można robala aportować i się nim przeciągać napisałam –
u nas ta opcja odpada, jednak jestem sobie to w stanie wyobrazić ;-). U nas
robal wykorzystywany jest tak samo jak kong. Pod względem wypełnienia „dziele”
go na dwie części – pierwsze 6 segmentów wypełniam z reguły pasztetem (psią
karmą w formie pasztetu/mielonki), z kolei w ostatnie cztery, które są mniejsze
wpycham przysmaki tak, aby lekko z wystawały. Gdy chcę, żeby Fru zajęła się nim
bardziej resztki psiej karmy „wsmarowuje” w boki zabawki. Fruzia wyjada
jedzonko spokojnie, z reguły leżąc od początku do końca. W zależności od
wypełnienia i humoru Fru, opróżnienie go zajmuje jej między 5 a 15 minut. Może
czasem więcej – jednak najczęściej zostawiam jej go wychodząc z domu, więc
ciężko ocenić.

                Zapomniałabym
jeszcze o dość istotnej sprawie – kolor. Nasz robal jest cudownie różowy! Dla
mnie wygląda wspaniale, jednak wiem, że nie każdy jest koneserem tego koloru –
nie martwcie się, zabawka jest dostępna także w kolorze niebieskim!

                A jak z wytrzymałością? Tego nie powiem Wam z dwóch względów – po1. jak już pisałam nie mamy tej zabawki szczególnie długo, więc już sam czas nie sprzyja ocenie. Po2. Fruzia nie jest niszczycielem zabawek (no, może lubi wywnętrzać pluszaki, ale to co innego) tak więc jeśli chodzi o gumową zabawkę to szansa, że Fruzia ją zepsuje jest podobna jak to, że zabawka zepsuje się leżąc na półce. Na oko, przy większym psie i aktywnych zabawach nie wróżę robakowi bardzo długiego życia.

               COMFY
SNACKY WORM sprawdził się u nas wspaniale i z czystym sumieniem mogę go Wam
polecić. Jest to już czwarta zabawka do wypełniania jedzeniem jaką mamy i
uważam, że jest świetnym zamiennikiem dla pozostałych. A przyznam, że używanie
zróżnicowanych form tych zabawek fajnie wpływa na psa, który za każdym razem
musi opróżniać je w inny sposób. 

One thought on “Comfy Snacky Worm – recenzja

Dodaj komentarz