Debiut w dwójkach! Zawody obedience w Lublinie.

                Gdy 20
lutego uzyskałyśmy awans do dwójki nareszcie odetchnęłam z ulgą ;). Od razu w
głowie pojawiły się myśli – co z Lublinem za dwa tygodnie. Większość dwójkowych
ćwiczeń Fru miała zrobione już dawno, ale ostatnimi czasy zupełnie ich nie
ruszałam. Mimo wszystko, po szybkiej analizie sytuacji uznałam, że warto zadebiutować
w dwójkach nawet nie do końca gotowa, zwłaszcza, że na ostatnich treningach Fru
pokazywała, że to dobra myśl. Tak więc zawierzając jej i swojej intuicji przepisałam
nas do klasy wyżej.
                Tydzień
przed zawodami niestety nie obfitował w nasze dobre dni, co oznacza także brak
treningów. Znów w okresie przedwiośnia Fru często czuje się słabo, jeśli tak
dalej pójdzie w kolejnych dniach wylądujemy u weterynarza. Przed samym
weekendem poczułam w jak głębokim lesie jesteśmy ;) dodatkowo organizator
zawodów postanowił w ostatnim momencie zmienić plan zawodów (super
profesjonalnie) co totalnie rozwaliło mi plan działania na wyjeździe, dodając
niemało stresu.
                Na
sobotnie treningi przyjechaliśmy ze sporym zapasem czasu, aby psy obyły się z
miejscem. Niepotrzebnie, bo zawody miały niemałe opóźnienie, którego czas można
było tak samo wykorzystać – ale ciężko było to przewidzieć. Przed wejściem na
nasz trening byłam z dziewczynami na spacerze. Gdy nareszcie doczekałyśmy się
swojego wejścia, po pierwszym wysłaniu do kwadratu Fru przycisnęło i… musiałam
zejść z treningu czekając aż wyrzuci to z siebie ;). Po wszystkim zostało nam
na trening tyle czasu, że nie zrobiłam prawie nic. Nie było możliwości nawet
zrobić nic więcej na hali, bo z głośników brzmiał głos o zamykaniu hali,
organizator także popędzał… szczerze współczuje tym, którzy treningi mieli po
nas…
Poranny niedzielny spacer. Ciekawa miejscówka blisko hotelu.
                W
niedzielę rano poszłam z psami na relaksujący spacer nieopodal hotelu, gdzie
szalała tylko Honda. Po powrocie do hotelu Fru zakopała się pod kołdrą i tak
spała niemal do samego wyjścia. Nie wróżyło to nic dobrego. Na miejscu wciąż
było po niej widać, że nie jest w formie.
                Same
warunki startów były – co tu dużo mówić – „hardkorowe”. O dziwo, spodziewałam
się gorszych, więc nie zszokowała mnie ani spora publiczność, ani częste
informacje z głośników, ani nawet dzieciaki z balonami (które co jakiś czas
pękały). Jednak to, że tego się spodziewałam nie sprawiło wcale, że było
łatwiej ;). Okazało się że dla Fruzi tłumy i milion dźwięków nie były aż tak
straszne – ale od szczeniaka jeździ z nami na różne zloty i spoty
motoryzacyjne, gdzie bywa głośniej i straszniej. Niestety, kiepskie
samopoczucie jej nie opuszczało.
                W
między czasie trochę zamieszania, informacja, że dojechało jedynie 6 zawodników
i … zaczynamy. Na początek zostawanie – 2 minuty w waruj bez widocznego
przewodnika. Psy zostawione tyłem do niemałej publiczności. Byłam przekonana,
że Fru nie wyleży i albo usiądzie albo pójdzie po mnie do namiotu. Jakie było
moje zdziwienie, gdy grzecznie warowała przez cały czas co dało nam 8pkt
(położyła się na drugą komendę). Uznałam, że to raczej zły znak, bo może czuła
się na tyle kiepsko, że nie miała nawet ochoty się ruszyć. Do naszego startu
jeszcze trochę, więc był czas na odpoczynek i poprawę humoru Fruziaka. Z tyłu
głowy wciąż miałam myśl o rezygnacji ze startu.
                Przyszedł
nasz czas, a Fru choć nie w najlepszej formie to jednak chętna do pracy.
Postanowiłam spróbować – najwyżej zrezygnuje w trakcie. No to teraz po kolei:
                Przywołanie
z blokada 8pkt
To jedno z naszych lepszych ćwiczeń, jednak tym razem Fru
zareagowała trochę za wolno. Myślę, że to, poza samopoczuciem, głownie kwestia
podłoża, które średnio jej odpowiadało. Ogólnie przyzwoicie.
                Aport
metalu przez przeszkodę 0pkt
Tego się spodziewałam. Proponowane przez organizatora aporty
były dla nas zdecydowanie za duże, a ja wybrałam dla Fru i tak ten większy, z cieńszym
(choć i tak grubym) gryfem. Miałam jakąś nadzieję, dopóki ten po moim rzucie
nie wylądował pionowo – z drewnem w tej pozycji Fru nie ma problemów, ogromny
metal to dla niej za wiele. Widząc, że jest jej trudno odwołałam ją, pochwaliłam
i przeszłam do kolejnego ćwiczenia.
                Wysyłanie
do kwadratu 0pkt.
W trakcie ustawiania się do ćwiczenia ktoś w strefie dla
zawodników przesuwał nam za plecami coś metalowego, więc Fru trochę się
przestraszyła. Na pierwszą komendę dopiero zaczęła lokalizować kwadrat. Na
drugą pięknie wypruła do przodu i…. gdy zobaczyła przyklejoną w części drogi
taśmę zgłupiała i chcąc się zatrzymać wywróciła się dość widowiskowo, więc
szybko z sercem w gardle o jej łapy odwołałam ją do siebie. Nie chciałam
powtarzać ćwiczenia.

                Patyczki
węchowe 8pkt
Podczas rozkładania patyków Fru była bardzo zdenerwowana, co
sędzia zaznaczył w karcie oceny – dla mnie i tak cud, że wyczekała gdy ja byłam
odwrócona tyłem, bo to właśnie ta część ćwiczenia jest dla nas największym
problemem. Wysłanie ładne, choć jak na Fru dość wolne. Szybko znalazła i
podebrała dobry patyczek po czym postanowiła sprawdzić pozostałe. Finalnie
przyniosła ten prawidłowy nawet nie próbując go wypluwać przy nodze. Uff J
                Siad i
waruj w marszu 7,5pkt
Z tego ćwiczenia jestem zadowolona. W siadzie, którego
ostatnio prawie nie robiłyśmy na treningach, a który jest naszą najgorszą
pozycją, trochę jej pomogłam. Ładnie wyczekała i dawała się zgarnąć z obu
pozycji. Waruj (chyba) bez zarzutu. Jedyne co, to straciła koncentracje na
końcu chodzenia i po zatrzymaniu nie usiadła przy nodze.
                Zmiana pozycji
na odległość 7pkt.
Oj tego bałam się wyjątkowo, szczególnie przy kolejności
stój-siad-waruj. Bardzo ładne wstawanie, siad ze stója oczywiście na nieruchomy
przód co zupełnie mi nie przeszkadza. Dopóki nie mamy pełnej diagnozy łapek nie
koryguje tego w ogóle. Waruj z siadu poprawne (co jak na warunki i tak mnie
cieszy).
                Chodzenie
przy nodze 8,5pkt
Ponoć poza cofaniem (którego nie koryguje z tego samego
powodu co zmian pozycji) bardzo ładne. Wg mnie bardzo dobre jak na warunki, ale
nie jest to chodzenie marzeń ani nawet możliwości ;) ale czeka mnie jeszcze
analiza filmiku, bo może jak zawsze nas nie doceniam.
                Aport
kierunkowy 0pkt
Oj jak go szkoda. Fru nie widziała do końca rozkładania
prawego aportu do którego miała być wysłana, więc nie liczyłam, że cokolwiek
zrobi. W końcu to ostatnie ćwiczenie w bardzo długim łańcuchu w mega trudnych
warunkach. Ładnie dała się odprowadzić, dobrze się zatrzymała i na pierwszą
komendę wysłania zgłupiała ;) Na drugą rozglądnęła się zagubiona i nagle
wypruła  do aportu, podjęła go i… wypluła
L . Tu właśnie wyszło
jej złe samopoczucie. Koziołki były grube i ciężkie dla miniatury, a Fruzia
podejmuje takie z wielkim trudem. Widocznie, uznała, że to dla niej za dużo.
Szkoda, ale rozumiem.
                Wrażenie
ogólne 8pkt
Całościowo start bardzo udany, Fruzia pracowała mimo
wszystko chętnie. Było widać po niej, że szczerze się stara i była ze mną cały
start. Sędzia bardzo pochwalił nasze starania J

                Z
całości przebiegu, biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności jestem bardzo
zadowolona. Plan na zaangażowanego psa został zrealizowany, dodatkowo mam
bardzo dużo wiadomości zwrotnych i doskonale wiem, jak chce teraz poprowadzić
treningi. Nadszedł dla nas teraz czas przerwy od startów, żeby doszlifować co
trzeba i na ring wrócić już gotowe do tej, niełatwej przecież klasy. 

12 thoughts on “Debiut w dwójkach! Zawody obedience w Lublinie.

  1. Gratulacje ogromnych sukcesów!
    Podziwiam Cię że gdy widziałaś, że Fru źle się czuje z metalowym aportem, odwołałaś ją w trosce o jej komfort a nie stracone punkty. Większość zawodników pewnie naciskała by na psa nie patrząc na to co czuje a jedynie licząc na zajęcie jak najwyższego miejsca.
    Bardzo podoba mi się Twoja postawa. I choć powinna być ona oczywista to dla wielu zawodników i tak najważniejsze są punkty a nie własny pies…

    1. Bardzo dziękuje :)
      Staram się nie wymagać od psa za wiele, jeśli widze, że coś ją przerasta a wiem, że nie ma możliwości jej pomóc, po prostu zabieram ją z danej sytuacji :)

    1. Nie powiedziałabym, że to jakieś błędy-błędy w większości ;) z całości startu jestem zadowolona, szczególnie, że mam wiele ważnych wniosków, teraz nic tylko trenować :D

  2. Szkoda, że organizator trochę nawalił. Przecież zgłaszałaś się dużo wcześniej, powinien być przygotowany aport dla miniaturowego pieska…
    Tak czy owak, wielkie gratulacje za i tak dobry przebieg! Mnie również bardzo spodobała się Twoja postawa i stawianie przede wszystkim psa na pierwszym miejscu.

    1. Fru jest zgłaszana jako mix – nie ma rodowodu FCI i przepisy wymagają takiego zgłaszania (choć myślę, że organizator wiedział, jakiej wielkości jest Fru) Przed kolejnymi zawodami będę pisać dodatkowe wiadomości do organizatorów z informacją o wielkości zgłaszanago psa. Mimo wszystko przepracujemy na treningach też więsze aporty ;)

  3. Jak na takie warunki i drugą klasę to Fru stanęła na wysokości zadania.
    Żałuję że nie mogłam zobaczyć waszego startu. Liczę na filmik.

    1. Oj zdecydowanie dała radę :) filmik jak zgram to zobacze, czy nadaje się do publikacji – w sensie, czy cokolwiek na nim widać.

  4. Fruzia była ogromnie dzielna! Nie dziwię się nie podejmowania aportów, szkoda że organizatorzy nie do końca biorą pod uwagę takie mikrusy :(.
    Podziwiam bardzo Waszą pracę i powodzenia dalej! <3

Dodaj komentarz