Dogfitness – czym właściwie jest?

Fitness dla psów jako nowa forma aktywności zyskuje coraz większą popularność. Biorąc pod uwagę, że treningi takie oferuje także na Uniwerku ObiFru coraz częściej pytacie o ich założenia. W odpowiedzi na Wasze zainteresowanie powstał ten właśnie wpis.
Celowo zapraszając na swoje zajęcia nazywam je dogfitnessem, unikając określenia „fitpaws”. Dlaczego? Przyjęło się, że fitpaws to ćwiczenia z wykorzystaniem sprzętu do ćwiczeń, głównie piłek czy dysków sensorycznych jakie oferuje amerykańska firma o nazwie FitPaws właśnie (oczywiście, często używane są przy tym zamienniki innych producentów). Jako, że sprzęt treningowy stanowi zaledwie dodatek i to pojawiający się na dalszych etapach naszej pracy, Uniwerek ObiFru nie sygnuje swoich zajęć tą nazwą.

fot. Marcin Mucha

fot. Marcin Mucha

Czym zatem jest dogfitness?

Jest to dążenie do ogólnej psiej sprawności fizycznej. Idea treningów to całościowe podejście do organizmu, pozwalające na jak największe jego zaangażowanie, pracę nad rozwojem muskulatury, świadomością ciała oraz koordynacją, usprawniając tym działanie większości jego układów. Same ćwiczenia, poza rozwojem fizycznym przynoszą wymierne korzyści dla psiej głowy. Prawidłowo prowadzone zajęcia wpływają na poprawę relacji i zaufania do przewodnika, budowanie psiej pewności siebie a nawet rozwijają kreatywność czworonogów.

To, co wg mnie jest najważniejsze w trakcie zajęć jest indywidualne podejście do każdego psa. Nie chodzi tu tylko o zmaksymalizowanie wydajności treningu, ale także uniknięcie błędów mogących doprowadzić do zniechęcenia psa, kontuzji czy nawet trwałych uszczerbków na zdrowiu. Oczywiście, aktywność ta zalecana jest dla zdrowych psów (osobniki świeżo po kontuzji czy chore na zajęcia z kinezyterapii powinniśmy wysłać do zoofizjoterapeuty), jednak nieodpowiednio dobrane ćwiczenia czy zbyt szybkie podnoszenie wymagań bywa niezwykle niebezpieczne.

Dlatego też, na samym początku musimy zdecydować co jest celem ćwiczeń z danym psem oraz przeprowadzić wstępną jego ocenę (budowy ciała, kondycji, ruchu itd.). Dobrze, aby wcześniej psa ocenił także weterynarz ortopeda – jeśli tego nie zrobił, a wstępna ocena trenera zawiera jakiekolwiek wątpliwości – wizyta u specjalisty będzie konieczna.

Wiedząc już za co chcemy i możemy się zabrać – czas do roboty.

Każdy trening rozpoczynamy odpowiednio dobraną rozgrzewką, która jest niezbędnym przygotowaniem do wysiłku całego organizmu. Istnieją ogólne założenia odnośnie tej części pracy, jednak to jak dokładnie będzie ona wyglądać uzależniamy zarówno od możliwości danego psa, ewentualnych kontuzji z przeszłości jak i planu pracy na konkretny trening.

W dalszej części możemy zabrać się za to, czego najbardziej potrzebujemy – tu wprowadzamy pracę nad świadomością ciała, rozwojem pamięci ruchowej i pogłębianiem zakresu ruchu, zachowaniem czucia proprioceptywnego, wzmacnianiem konkretnych partii mięśniowych oraz stabilizacją mięśni i stawów.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Jeśli Wasz pies nie miał wcześniej doświadczenia z tego typu ćwiczeniami i prowadzi średnio aktywne życie przez pierwsze kilka tygodni piłki i inne mocno niestabilne powierzchnie na Uniwerku będzie oglądać z boku. Mocno wierzę, że warto na początku zainwestować w ćwiczenia na stabilnym gruncie, powoli wprowadzając zróżnicowane struktury i nierówne powierzchnie a dopiero na końcu niestabilne podłoża. Dzięki temu mamy możliwość na naprawdę świadomą i skuteczną pracę psiego ciała i umysłu. Na podnoszenie trudności pies powinien być gotowy, żeby kolejne etapy nie były walką o przetrwanie a przemyślanym, rozwojowym treningiem. W moim podejściu mocno utwierdziło mnie seminarium na którym uczestniczyłam niedawno – „Pies sportowy” z dr Anetą Bocheńską – podczas którego prowadząca mocno podkreślała swoje mało pozytywne odczucia odnośnie nagminnego wrzucania niedoświadczonych psów na piłki do ćwiczeń.

Nie jest sztuką wpakować psa na piłkę i wymagać od niego wykonywania kolejnych sztuczek – warto się jednak zastanowić co to ma na celu oraz jakie konsekwencje może za sobą nieść. Dlatego zanim kupicie swojemu psu „orzeszka z lidla” zastanówcie się, czy to na pewno to, czego aktualnie potrzebujecie.

Sesja dogfitness powinna zakończyć się konkretnymi ćwiczeniami, stretchingiem, masażem lub kilkoma z tych opcji, aby stopniowo wyciszyć organizm oraz umysł naszego psa. Bywa tak, że w początkowej fazie treningów ich zakończenie jest bardzo płynne, bez wyraźnego podziału – jednak tylko wtedy, kiedy końcowe ćwiczenia i całościowy kontekst pracy na to pozwalają a rozwinięcie tej części mogłoby przynieść więcej stresu niż pożytku.

Jak widzicie, trening dogfitness to naprawdę złożona sprawa, wbrew pozorom, które często budują w ludziach przekonanie o braku konieczności posiadania wiedzy i doświadczenia w tej kwestii. Często oglądam zdjęcia i filmiki ukazujące intensywne, bardzo aktywne ćwiczenia z psami na piłkach.

Pamiętajmy – dogfitness nie polega na tym, kto „szybciej, bardziej, lepiej”. Treningi nie powinny zawierać elementu rywalizacji a skupiać się intensywnie na prawidłowym rozwoju i potrzebach konkretnego psa. Tylko mając na uwadze jednostkę jesteśmy w stanie odnieść w tej kwestii prawdziwy sukces – czyli zdrowego, prawidłowo rozwiniętego i szczęśliwego psa.

Informacje o zajęciach dogfitness na Uniwerku znajdziecie na wydarzeniu: https://www.facebook.com/events/113159279359917/

Zapisy i pytania kierujcie na maila: obifru@gmail.com

Z przymrużeniem oka ;)

Z przymrużeniem oka ;)

Dodaj komentarz