Fruzi upał nie taki straszny!

            Fala upałów zalała Polskę. Fruzia, ze względu na problemy z tarczycą ma kiepską termoregulację – dlatego też wzimie (a właściwie na jesień) ubieram ją szybciej niż inni swoje psy. Z tegobsamego powodu w lecie nie jest jej łatwo. Na szczęście, odnajduje coraz więcejbsposobów na przetrwanie upałów i umożliwienie jej aktywności większych niż 5 minutowy spacer pod blokiem.  Oczywiście, w najgorszych godzinach, gdy beton aż parzy faktycznie raczej   unkrujemy się w domu (lub jedziemy do lasu), w ostateczności wychodzimy z domu na trawę pod blok na szybkie siku i szybko wracamy do domu – nie zamierzam ryzykować poparzeń psich poduszek.
            Staramy się spacerować rano (maks do10) i po południu po 16, najchętniej w okolicach 20 i później. Jednak todopiero początek. Poniżej przedstawiam nasze sposoby na te najgorętsze dni:
            PICIE
 
            Oczywistym jest, że w taką pogodę nie można oszczędzać na wodzie dla psa. Na spacerach zawsze zabieram ze sobą butelkę wody, ale nie takiej zwykłej. W zeszłym roku za radą znajomej kupiłam preparat APTUS NUTRISAL (kupujemy w Karusku TU).

Jest to proszek do rozpuszczania w wodzie który ma za zadanie utrzymywanie równowagi elektrolitowej. Producent zaleca aby 1 saszetkę rozpuścić w 1 litrze wody i tak też robię w przypadku większych aktywności – na treningu, zawodach czy dogtrekkingu. Na co dzień rozcieńczam w 1,5-2 litrach i zdaje to egzamin. Osobiście widzę sporą różnicę w zachowaniu psa (już psów) gdy pije wodę zwykłą a kiedy dostaje Nutrisal.

 

            JEDZENIE
 
            Wiadomo, niejeden pies w upały ma mniejszy apetyt – jak człowiek. W upalne dni staram się dostarczyć psom więcej energii w mniejszych porcjach – np. podając samą (lub mieszając z suchą karmą) Dolinę Noteci Energy (recenzja TU) lub inne wysoko energetyczne mokre karmy. Poza tym, dla ochłody i orzeźwienia dostają „psie lody” w formie różnej. Czy mrożonego konga (którego Fruzia najczęściej i tak odkłada na bok, żeby stopniał ;) ) czy też pół-rozmrożonego mięsa a także lodów-lodów robionych w formie na kostki lodu (które swoją drogą też daje psu do zabawy).

 

 

Edit: na prośbę czytelników podaję przepis na lody ze zdjęć :-) 

Potrzebujemy: 

1. Śmietanę

2. Miód

3. Pokusę premium

4. Suszone filety z kurczaka (u nas Planet Pet)

Do formy na kostki lodu na środku dajemy kapkę (ok 1cm3) śmietany wymieszanej z miodem, w którą „wbijamy” kawałki suszonej piersi z kurczaka. Całość zalewamy dookoła rozrobioną z wodą Pokusą Premium. Wrzucamy do zamrażalnika i za kilka godzin mamy pyszne, energetyczne lody :)

            UBRANIE
 
            Od początku zeszłego lata Fruzia w upalne dni często chodzi w kamizelce chłodzącej Hurtta. Uważam to za gadżet „must have” i bardzo ubolewam, że jeszcze nie mam takiej samej dla Hondy (pracuje nad tym).
Kamizelka działa głównie na zasadzie odparowywania wody (co najprościej mówiąc imituje pocenie się), materiał z jakiego jest wykonana dodatkowo wydaje się być faktycznie chłodny, szczególnie gdy jest mokry. Zdecydowałam się na kamizelkę a nie na płaszcz chłodzący czy też po prostu ręcznik którym można okryć psa głównie ze względu na naszą aktywność. W kamizelce Fruzia może biegać, skakać i szaleć czyli trenować czy bawić się na spacerach. Nie krępuje ona ruchów ani nie obciąża psa. Na nasze szczęście rozmiar XS jest idealny na Fru (co ułatwia sprawę, gorzej z psami w dolnej granicy wymiarów większych rozmiarów, bo wtedy kamizelka jest luźna i domyślam się, że może działać ciut gorzej). Kamizelkę należy namoczyć, wycisnąć i założyć na psa.  inusem jest to, że mimo wykręcenia z kamizelki kapie – przez co Fruzia po chwili od założenia ma całe mokre łapy, a w konsekwencji mimo suszy wyglądają jakby biegała po błocie.   Dodatkowe „opcje” kamizelki to odblaskowe paseczki po bokach (niewielkie, szczerze osobiście nie zwracam na nie uwagi), miejsce na wpisanie nr telefonu od środka (czego nie zrobiłam ;) ) i zaczep do dopięcia smyczy – wydawał mi się dość delikatny, ale wbrew pozorom jest w stanie przetrwać naprawdę sporo J. Dokładną recenzję możecie przeczytać u Ginki Turbinki.
Działanie kamizelki dla mnie jest zadowalające.Co istotne – jeśli zakładamy ją na psa który już ledwo zipie to owszem, pomożemy mu, ale nie „zmartwychwstanie”, jednak jeśli od razu gdy temperatura jest bardzo wysoka, ubierzemy psa pomoże to mu przetrwać upał bez doprowadzenia do momentu gdzie będzie ledwo zipał. Oczywiście nie jest to jakiś złoty środek i pies w 40 stopniowym upale i tak nie powinien biegać godzinami na słońcu, ale jest to świetne wsparcie podczas treningu, seminarium czy spaceru.

 

Jak widzicie, działam na kilka frontów. Poza tym, staram się przebywać z Fru jak najwięcej w cieniu, co jakiś czas mocze jej też łapy (stopy, aby łatwiej było się jej wychładzać). U nas taki system sprawdza się  świetnie i zaopiekowana na wszystkie strony Fruzia w taką pogodę jak dziś radzi sobie całkiem nieźle ;). A jakie są Wasze sposoby na gorące dni?

12 komentarzy

  1. Mam labradora i u nas upały to katorga. Wychodzimy tylko na dwa spacery. Pierwszy jest rankiem pomiędzy godzinami 4-9, a drugi wieczorem 20-?. Poza tym chłodzimy się w różnych zbiornikach wodnych, czy siedzimy w cieniu. Czasem też namaczam ręczniki by go ochłodzić, gdyż Hurtty się nie dorobiliśmy.

    Pozdrawiamy Wiktoria&Fado
    Zapraszamy do nas: KLIK

  2. Ja ostatnio wykorzystałam basenik który trzeba było skleić tu i tam :D Ale ochłodzenie meega !
    A spacery to do 10, no jak wstanę po 10 to wtedy bardzo szybko na załatwienie się co przy Szaście z "rana" nie jest łatwe bo śpi biedna jeszcze :D a potem jak zawoła czyli po 15 – stała pora na siku, ale teraz gdy jest taki upał to nawet nie woła i czeka aż z nią wyjdę ale tak to po 18 już idziemy pospacerować tak do 20-21 :D
    Pozdrawiam,
    goldenszastek.blogspot.com

  3. My ratujemy się przede wszystkim różnymi mrożonkami. Psy niby mają rozłożony mini basen, ale same z siebie z niego nie korzystają, za to cień to najlepsiejsze co może być :)

  4. Nigdy nie słyszałam o tym preparacie, ciekawa sprawa :) My w końcu nie kupiłyśmy tej kamizelki i zakładam mokrą koszulkę :D Na spacery obowiązkowo po 20 i koniecznie nad jeziora :D Abi też zawsze czeka, aż kong się rozmrozi i dopiero wtedy całość wylizuje ;)

    1. Ja jak dowiedziałam się o tym preparacie w zeszłym roku postanowiłam spróbować. I jak już wypróbowałam to wiedziałam, że to obowiązkowy składnik diety w upalne dni ;)

Dodaj komentarz