Honda – to już pół roku razem!

                Nie
mogę uwierzyć w to, że Honda mieszka z nami już pół roku, a to właśnie dziś
mija równe 6 miesięcy od kiedy pierwszy raz przekroczyła próg naszego
mieszkania. Nie dociera do mnie także to, jak bardzo się zmieniła. To nie jest
ten sam pies! I widzę to nie tylko ja a właściwie wszyscy którym udało się ją
poznać na przestrzeni tego okresu czasu.
                O tym
jak to się zaczęło możecie poczytać tutaj. Teraz mogę sobie zadać pytanie które
już kilku zadało: Czy to była słuszna decyzja? Zdecydowanie TAK. I po raz
kolejny muszę przyznać, że powiedzenie „dostajemy nie takiego psa jakiego
chcemy, a jakiego potrzebujemy” naprawdę się sprawdza. I owszem, wyobrażam
sobie życie bez niej, ale czy takiego bym chciała? Z pewnością nie!
fot. Joanna Dembowska

                Niegdyś
lękliwa i wycofana, dziś wita niemal każdego, wciskając się wręcz bezczelnie w
ich nogi z miną mówiącą jedynie „głaszcz niewolniku”. Wcześniej przerażona reagowała
paniką i próbą ucieczki na większość dźwięków. Teraz przestraszona wzdryga się
lekko i idzie dalej. Owszem, zdarzają się jeszcze kiepskie dni i gorsze
momenty, jednak prawie zawsze udaje mi się jej pomóc i co najważniejsze – Honda
sama szuka wsparcia we mnie. Wcześniej – jak może pamiętacie, wyłączała się na
wszystko dookoła i zupełnie mnie w takich sytuacjach ignorowała.
                Z psami
na początku nie wchodziła w żadne relacje, nie rozumiała ich i traktowała jakby
nie istniały. Później na każdą zaczepkę czy po prostu przywitanie reagowała
agresją bez ostrzeżenia. Teraz, przynajmniej z tymi jej wielkości i mniejszymi,
bawi się lub wita i odchodzi, a nawet prowokowana nie wdaje się w sprzeczki. Fakt, bywa niemiła czy dominująca, ale gdy przesadza raczej da się ją odwołać i uspokoić.  Wspaniale patrzeć jak ładnie nie raz potrafi czytać i wysyłać sygnały. Z
większymi psami bywa różnie, większości się boi, jednak po kilku niemiłych
sytuacjach wcale się jej nie dziwie.
                Cudownie
móc patrzeć jak z psa nie radzącego sobie z życiem w mieście, wśród ludzi psów i
zgiełku zmieniła się w socjalnego „małomiasteczkowego” psa. Jednak wciąż pracujemy
i wierze, że w końcu będzie typowo miejskim psem nie bojącym się Krakowskiego
ruchu i zgiełku.
                No właśnie…
pracujemy. Bardzo długo Honda nie potrafiła i nawet nie chciała się skupiać.
Jakiekolwiek sesje szkoleniowe (nawet te z samej motywacji i nagradzania)
trwały dosłownie kilkanaście czy kilkadziesiąt sekund. Honda wyłączała się
totalnie lub po prostu odchodziła. Gdy już próbowała współpracować raczej nie
zapamiętywała tego co robiłyśmy, nie widziała w tym ani sensu ani radości.
Przez wakacje jeżdżąc z nami na treningi agility jedynie spędzała czas na
placu. Bardzo bała się hopek a jeszcze bardziej tuneli, do których nie wsadzała
nawet głowy. Jedynie palisadę obdarzyła swego rodzaju miłością. Za każdym razem
mając chwile na pobieganie wskakiwała na nią radośnie ;)
fot. Joanna Dembowska
                Jak
jest teraz? Honda kocha pracować! Trochę po swojemu, ale za to z jakimi
efektami! Co najważniejsze, ja uwielbiam pracę z nią. Pies który z początku nie
rokował w ogóle, przy którym wiele osób patrzyło na mnie z politowaniem gdy mówiłam
o planach na trenowanie obedience okazał się naprawdę super partnerem do pracy.
Bardzo cieszę się, że mimo wszystko się nie poddałam. Jednak, skoro Fruzia tak
świetnie sobie radzi, dlaczego miałabym przejąć się niedowiarkami jeśli chodzi
o Hondę? Na szczęście, w najbliższym otoczeniu mam ludzi którzy w nas wierzyli
i to także im zawdzięczam to gdzie teraz jesteśmy. Wymagało to ode mnie bardzo
dużo siły i cierpliwości, jeszcze więcej kreatywności, ale opłaciło się. Przy
Fruzi trzeba było kombinować, ale to co spotkało i wciąż spotyka mnie na
treningach z Hondą to dopiero wyzwanie. Okazuje się jednak, że pomysłowości do
pracy z psami mi nie brakuje a nowe doświadczenia tylko poszerzyły moje umiejętności.
                Mam
nadzieję, że moje siły do walki nie osłabną, a połączenie fantazji i trzeźwości
we współpracy mnie nie opuści. Oby progres Hondy zarówno w życiu codziennym jak
i szkoleniu trwał i trwał. A tymczasem kończę, bo choć chętnie napisałabym
więcej to muszę zająć się ów prawie shibą o której jest ten post, bo od kilku
chwil nieustannie wciska nos na zmianę w klawiaturę i moje oko, ewidentnie
domagając się uwagi, która w ten dzień należy jej się szczególnie!

                A Was
zapraszam do obejrzenia filmiku, który pokazuje w jakim miejscu jesteśmy po
tych wspólnych 6 miesiącach ;)

11 thoughts on “Honda – to już pół roku razem!

  1. Lepiej trafić nie mogła! Super, że na Was trafiła :) Oglądając filmik, ciężko uwierzyć w to, co pisałaś na początku, wygląda na naprawdę wyluzowanego psa, a praca z człowiekiem sprawia jej ogromną radość ;)

Dodaj komentarz