Na psi stres, drugi pies!

           Honda się
bała. Przyniesiona do domu (przypominam – jak tylko wysiedliśmy pod blokiem z
auta zamarła w przerażeniu) na każdy głośniejszy dźwięk reagowała posikiwaniem
pod siebie. Tak samo na wyciąganie ręki w jej stronę. Na szczęście, szybko
zaczęła się na mnie otwierać (i wchodzić niemal na głowę ;) ), jednak jeszcze
długo gwałtowniejsze ruchy, huki czy upadające przedmioty powodowały jej
przerażenie i sikanie ze strachu.
.
            W domu poszło szybko, gorzej na
zewnątrz. Przejeżdżające auta,  latające
śmieci, dzieciaki na hulajnogach, wszystko było straszne. A na strach najlepszą
opcją było zamykanie się na świat połączone ze ślepym pędem przed siebie lub
paniką. Można było mówić, wspierać, oferować najlepsze jedzenie czy stawać na
głowie w celu odwrócenia uwagi – nie działało nic. Gdy tylko przekraczaliśmy
próg domu Honda kładła uszy po sobie i po prostu szła przed siebie, gdy
cokolwiek ją zaniepokoiło przyspieszała lub próbowała oswobodzić się z szelek
wijąc się jak wąż.
            Zbawienny okazał się
wyjazd na wieś,
gdzie spacerowaliśmy w lesie, w którym Honda czuła się jak w domu. Tam całkiem
chętnie reagowała na nas, przyjmowała smaczki z ręki i po prostu radośnie
spacerowała. Podchodziła nawet do Sebastiana, z którym relacje buduje do dziś,
bo dalej miewa momenty gdy się go boi.
Największą pomocą okazała się Fruzia.
Mała, nerwowa, rozszczekana Fru, która sama jest psem dość lękliwym
i niepewnym. Tym bardziej zaskakujące jest to, jak świetnym nauczycielem się
okazała.
Honda szybko zauważyła, że mała Fru świetnie radzi sobie w
mieście i postanowiła obrać ją za swojego życiowego przewodnika. Podczas gdy
nas ignorowała całkowicie, skupiała się na każdym ruchu starszej siostry. Węszyła w tych
samych miejscach, podchodziła do wszystkiego, do czego podchodziła Fruzia. Lęk do
ludzi także przełamała widząc, jak mała biała kulka radośnie podbiega do
naszych znajomych, obskakując ich i dając się głaskać do woli.
Z biegiem czasu Fruzia zaczęła pomagać Hondzie bardzo
świadomie. To było i jest po prostu niesamowite. Relacja jaką zbudowały była dla
mnie niemałym szokiem. Kiedy Honda wzdrygała się na widok jakiegoś stracha –
huśtawki, kosza itp. – Fru momentalnie, zawijając radośnie dupką podchodziła do
danej rzeczy i zachęcająco patrzyła na Hondę, jakby mówiła „patrz, to nic
strasznego”. Jeszcze bardziej zaskakujące były stresowe sytuacje w tłumie – jak
np. na scenie marszu azylanta czy zlocie motoryzacyjnym. Fru szybko odnajduje
się w takich sytuacjach, nie są dla niej niczym nowym. Za to zagubiona Honda
kładła ogon po sobie i nerwowo się rozglądała. Co w takich momentach robiła
mała, niepozorna maltanka? Podchodziła do swojej nowej siostry, szturchała
nosem i siadała lub kładła się przed nią bez standardowej dla niej nerwowości. Za każdym razem gdy
Fru to robiła, Honda powtarzała jej zachowanie, lekko się rozluźniając. Niezwykłe!

Często mówi się, że psy uczą się od siebie nawzajem, że
przestraszony pies może nauczyć się od pewniejszego radzenia sobie w różnych
sytuacjach. Rzadko jednak wspomina się, że nie raz te doświadczone psy pomagają
słabszym świadomie, z empatią i wyczuciem. Dla mnie to wspaniałe doświadczenie
i cieszę się, że mogłam obserwować takie zachowania na co dzień. Przyznaje, że
to jak wspaniałym psim nauczycielem okazała się Fruzia napawa mnie niemałą dumą.
  

9 thoughts on “Na psi stres, drugi pies!

  1. Na prawdę super sprawa z tym ! Ja mogłam to obserwować gdy brat miał psa przybłędę, Szasta mimo wieku szczenięcego pomogła Psotce (pies brata) że mieszkanie z ludźmi nie jest takie złe, że spacery bez smyczy są super i ile radości może być gdy wraca się do właściciela.
    Życzę dalszych sukcesów ! :)

  2. Jak dobrze, że psiak się przyzwyczaił. Szczerze to cieszę się, że w Twoim życiu pojawił się drugi pies i mogłaś pomóc mu zadomowić się. Życzymy wielu sukcesów, pozdrowienia dla obu psiaków!
    Jestem tu chyba pierwszy raz, więc zapraszam do mnie i do Mańka :)

Dodaj komentarz