Do Rewy trafiliśmy właściwie przypadkiem. Noclegu na mocno oblegany nad morzem weekend szukaliśmy na ostatnią chwilę, dlatego dostępność psich plaż podczas szukania miejsca do spania musiała zejść na drugi plan. Szukaliśmy miejsca maksymalnie 50-80km od Sopotu, z akceptacją zwierząt i w przystępnej cenie. Udało się nam dorwać ostatni wolny pokój w Jet Adrenaline w Rewie. Spędziliśy tam ledwie jedną noc, ale śmiało możemy Wam polecić to miejsce. Jedyny jego minus, to  niosące się dźwięki – szczególnie, że nasz pokój znajdował się w bezpośrednim sąsiedztwie wspólnej kuchni. Nie było to jakieś szczególne uniedogodnienie, ale warto mieć to na uwadze, jeśli macie bardzo słaby sen.

Po zarezwerwowaniu noclegu rozpoczęłam poszukiwania informacji na temat możliwości wejścia z psami na plaże w tej niewielkiej miejscowości. Znaki zakazu wstępu z psami na zdjęciach z centrum Rewy nie napawały optymizmem, tak samo jak odpowiedzi na psich grupach. Dwie osoby wspomniały nam jednak, o potencjalnej możliwości wejścia z psami na plaże przy Łąkach Mechelińskich. Skoro i tak mieliśmy tam spać, nie pozostało nam nic innego jak sprawdzić stan faktyczny.

Z hotelu wybraliśmy się w kierunku plaży samochodem, więc nie podpowiem Wam czy da się przejść z Jet Adrenaline na wskroś łąk. Na pierwszy rzut oka nie widzieliśy takiej możliwości, a że mieliśmy mało czasu wybraliśmy bezpieczniejszą opcję. Samochód zostawiliśmy na parkingu obok restauracji Strand Rewa (mają przyzwoite ciasta i raczej kiepską kawę) i udaliśmy się na plażę wejściem numer 8 – znajdującym się zaraz obok.

Droga w kierunku naszej plaży.
Droga z parkingu na plaży. W tle budynki koło których zostawiliśmy samochód.

Na samym początku plaży jest całkiem sporo ludzi. Przy cyplu zobaczycie też tłumy uprawiających różnorakie sporty wodne jak np kite surfing – z czego słynie Rewa. Nawet z oddali wygląda to naprawdę ciekawie. Amatorzy skuterów wodnych pływają z kolei wzdłuż całej plaży, ale na tyle rzadko i odlegle od brzegu, że nie przeszkadza to w wypoczynku. Chcąc mieć trochę więcej spokoju przeszliśmy jakieś 250-300 metrów tym samym zyskując plaże właściwie tylko dla siebie. Zarówno w sobotę popołudniu jak i w niedziele od 11-15 (czyli w dość obleganych godzinach) mieliśmy masę miejsca na samą naszą czwórkę. Dziewczyny korzystały z plaży do woli a my nie musieliśmy ich nadmiernie pilnować. Fruzia biegała za piłką, Honda kopała dołki i na zmienię spała na środku plaży i skraju łąk. Co ciekawe – na plaży było naprawdę mnóstwo psów – spacerujących wzdłuż morza i przesiadujących z właścicielami bliżej wejścia na plaże. Wszyscy jednak pilnowali swoich czworonogów i dzielili wspólną przestrzeń bez najmniejszych konfliktów. Dlatego, jeśli myślicie o wyjeździe z psem do Rewy to śmiało – chyba, że należycie do plażowiczów szukających miejsca maks 100 metrów od parkingu lub w gre wchodzi dla Was tylko strzeżone kąpielisto – wtedy psiaka będziecie musieli zostawić w domu lub hotelu. Zakaz wprowadzania psów na plaże wisi na każdym z pozostałych wejść i wzdłuż nadmorskich alejek przy głównej ulicy.  

Tyle z praktyki, a teraz krótki wyciąg z prawa. Rewa znajduje się w gminie Kosakowo – jej regulamin (uchwała XXX/69/2016) zabrania wprowadzania psów na kąpieliska strzeżone w dniach 1 czerwca do 30 września. Ten sam regulamin zabrania także wprowadzania psów na place zabaw i boiska przez cały rok. Nakazuje także prowadzenia psów na smyczy a tych z listy raz agresywnych i – uwaga – powyżej 60cm w kłębie także w kagańcu. Pełen regulamin znajdziecie tutaj.

 

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz