Nasza szafa – garderoba Fru.

                Mam
nadzieję, że nie macie mi za złe ostatniego milczenia na blogu ;) na szczęście
wszystko już poukładane i wracam do pisania.
Obiecuje, że w każdy poniedziałek lub wtorek będzie pojawiać się nowy post.
Po chwili ciszy wracam z tematem
o który prosiliście. Wszystkie rzeczy moich psów – psia szafa. Jako, że jest
tego naprawdę sporo postanowiłam rozbić ten temat na cykl kilku notek.
Jak już chyba wiecie, dziś w
Krakowie spadł śnieg, dlatego zaczynam od garderoby Fruzi.
Najpierw fotka zbiorcza… prawie
;) czego brakuje? 2 cienkich bluzek, które Fruzia nosi w lecie i Back On
Tracka, którego recenzja pojawi się na blogu już niebawem.

                Na
początek najbardziej kontrowersyjna część – buty.
                Gumowe
kalosze
, które Fruzia nosi w mocno deszczowe dni. Nie grzeją, ale są faktycznie
nieprzemakalne. Kupione za grosze na allegro, jakiś chiński import ;)
                Buty
neoprenowe CAMON. Mamy ich dwie pary – czemu? Jedna z pewnością by wystarczyła,
jednak komplet to 4 sztuki, a na przednie i tylne łapki potrzebowałam dla Fruzi
różnych rozmiarów. Buty bardzo sobie chwalę, jedynym ich minusem są siateczki
wentylacyjne przez które wpada do środka woda, śnieg i bród.
                Buty
TRIXIE
były pierwszymi jakie mi się trafiły, kupiłam je jeszcze zanim Fru
potrzebowała butów spacerowo, a kiedy przecięła opuszkę. Ten model spada z
łapek, chyba, że założony jest na opatrunek. Jednak nie są zbyt trwałe, łatwo
się wycierają i niestety nie układają się zbyt dobrze na małej psiej stopie.
Może w przypadku większych rozmiarów problem jest mniejszy.
                Z butów
idealnych na opatrunki mam jeszcze (pytanie – gdzie :P ) gumowe buty-balony z
PAWZ i je zdecydowanie polecam.
                Idziemy
dalej, do ubranek na letnie i jesienne deszcze.
                Derka
by moja mama
;) uszyta niegdyś w wyniku pilnej potrzeby. Idealna na ciepły
deszcz w lecie. Bez zabudowania od dołu, za to z uroczym kołnierzykiem i guzikami dla ozdoby.
                Smooth
Jazz od BZIK
Studio. Ładny, nieprzemakalny kubrak. Bardzo dobre jakości! To
nasze drugie ubranko z tej firmy i wciąż, niezmiennie, szczerze Wam ją polecam!
                Teraz
czas na cieplejsze ciuchy.
                Jazz od
BZIK Studio
. Jedno z moich ulubionych Fruziowych ubranek. Jest z nami już
trochę a wciąż wygląda świetnie. Trwałość i jakość wykonania naprawdę
zaskakują. Do tego jest naprawdę wygodne, po prostu ładne i spełniające swoją
funkcję. Więcej o nim pisałam TU.
                 Polarowy kombinezon od Coocky. Z tego ubranka
jestem bardzo zadowolona. Jest dobrze uszyte, polar jest dobrej jakości a Fru
może w nim swobodnie biegać. Jest naprawdę ciepłe i na mroźne, suche dni
sprawdza się idealnie. Długo nie przepadałam za kombinezonami, jednak czasami
Fruzia potrzebuje czegoś, co zasłoni jej jak najmocniej tylne łapy i wtedy
kombinezony sprawdzają się najlepiej. Czy polecam firmę? I tak i nie. Ubranko
polecam, jednak ostatnio po zamówieniu szelek byłam niezbyt niezadowolona z
kontaktu i obsługi o czym możecie spodziewać się kilku słów na blogu.
                Bluzy „P
jak praca”
. Czyli trzy polarowe bluzy z wielkim „P” na plecach. Każdy pyta
dlaczego właśnie ta litera przekonany, że właśnie na nią rozpoczyna się
Fruziowe imię. Prawda jest taka, że moja mama dorwała te bluzy za grosze i
postanowiła zaopatrzyć nas w zapas ubranek na treningi. Jednak hasło „P jak
praca” które wpadło mi jako pierwsze do głowy po pytaniu „Czemu P” pozostało
moim znakiem charakterystycznym ;)
                 Bluza z
Grande Finale.
Fioletowa misiowa bluza J
którą musze w ogóle zmierzyć Fru, bo sama nie wiem czy dalej będzie się w nią
mieścić. 
                Brud łapie dość łatwo, ale nie przemaka szybko.
                Bluza z
biedronki
. Mój ostatni nabytek, potrzebowałam czego cieńszego niż bluzy wyżej.
                Gruby,
mięsisty, przepiękny sweter w naszych ObiFru Teamowych kolorach. Zrobiony przez
moją mamę
. Jest tak piękny, że żal mi go zakładać Fruzi zbyt często. Na szczęście,
jest tak gruby, że ubieram go tylko w największe mrozy.
                Żółty
kombinezon
z kapturem i futrem ;) szyty na zamówienie, kolejny prezent od mojej
mamy ;) . Ciepły, nieprzemakalny, wygodny i… bardzo stylowy J Fruzia w nim wygląda
jak dziunia-laleczka co niezmiernie mnie bawi, ale w bardzo pozytywny sposób.
                Kubrak
z SunDog and Shepher Green
. Bawełna + mięsisty misio. Jedno z prototypowych
ubranek szytych przez Maję. Bardzo, bardzo ciepłe. Używam go najczęściej na
treningach gdy w przerwie wrzucam Fruzię do klatki, jako dodatkowe ocieplenie.
                I to by
było na tyle ;) jeśli macie jakieś pytania, piszcie śmiało. A ja mogę teraz
odetchnąć z ulgą, bo mimo, że jest tego sporo to przyznam szczerze, że bałam się
większej ilości gdy wyciągałam z szafy pudło które kryło to wszystko. Z
ciekawości – a ile Wy macie ubranek dla swoich psów?

                I
wyprzedzając ewentualne pytania – Honda póki co nie ma ubrań, ale powoli
rozglądam się nad czymś i z pewnością dorobi się jednego lub dwóch. Więcej
raczej nie, bo nie sądzę, żeby zaistniała taka potrzeba.  

13 thoughts on “Nasza szafa – garderoba Fru.

    1. Oj jest w czym wybierać :D ciekawa jestem jak nasza szafa będzie wyglądać za rok czy kilka lat, jak powoli będę dokupywać moje wymarzone ciuchy ;) hehe

  1. Świetna garderoba :D Zazdraszczam bzika ^_^
    PS. te niebieskie bandaże na łapkach na jednym ze zdjęcie są w jakim celu?
    PS2. Nakładasz jej buciki w zimę dla ocieplenia łapek?

    1. Oj Bzik rządzi :D te dwa to z pewnością nie koniec naszej bzikowej kolekcji ;)
      Bandaże w celu walki z kulami śniegowymi ;) dla ułatwienia poruszania się.
      A co do butów, to różnie, nie dla ocieplenia samego w sobie, ale po1 nie wiem z czym sypią sól, ale ta chemia niemal wyżera łapy :/ w zeszłym roku jak Fru przeszła po posypanym chodniku to wywróciła się piszcząc z bólu – a ona nie ma w zwyczaju histeryzować jak coś ją boli… a po2 Fruzia ma jakąś dziwną przypadłość i co jakiś czas, gdy jest mokro – nie musi być bardzo zimno ani nic – szczególnie na jesień i później w zimie – chodząc po mokrym nagle ma probley z chodzeniem bo ma przewrażliwione opuszki i wtedy nie stanie na niczym innym niż czysty chodnik czy miękka trawa. Nie udało się nam jeszcze znaleźć przyczyny, a jedyne co pozwala nam wtedy na normalne spacery to zakładanie butów.

  2. No no, kolekcja bardzo pokaźna! :D My nie mamy ani jednego ubranka – mimo tego, że Nela nie ma podszerstka to nie zauważyłam, żeby w zimę jej było zimno. Zobaczymy jak to będzie w tym roku – jak będzie mi się trząść to coś będziemy musiały kupić. :P Ten kombinezon od Coocky jest super!
    cztery-lapy-jeden-nos.blogspot.com

    1. Dwa to u nas czasem na jednym wyjsciu "schodza" a jak sie piorą lub zanim wyschną na kolejnym kolejne jedno czy dwa ;) więc lepiej mieć zapas.
      No i na różną pogodę też rozne ciuchy, Fru często nawet w lecie wymaga ubrania.

Dodaj komentarz