Obedience- dążenie do technicznego ideału – czyli?

Kiedy mam przed sobą skupionego, zaangażowanego w pracę psa o odpowiedniej motywacji i rozumiejącego naszą treningową komunikację przychodzi czas na pracę nad regulaminowymi zadaniami. Aby skutecznie pracować nad konkretnymi ćwiczeniami obedience lubię mieć plan. W zasadzie, nie tylko lubię, ale uważam, że jest on absolutnie do tego niezbędny. Dzisiejszy wpis jednak nie będzie o samym ustalaniu planu treningowego (choć taki też siedzi mi w głowie). Zanim zabieram się za rozczłonkowywanie ćwiczenia na części pierwsze i planowanie kolejnych kroków w dążeniu do perfekcji zastanawiam się nad rzeczą dla mnie najważniejszą, aby móc cokolwiek planować. Co to jest? Moje wyobrażenie idealnego wykonania danego zadania.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Nie da się dążyć do ideału nie mając najmniejszego pojęcia jak ten ideał powinien wyglądać – dlatego jeszcze zanim zabieram się za dane ćwiczenie staram się jak najklarowniej zwizualizować jego ostateczny wygląd. A jak powstaje w mojej głowie ta wizja?

Nie lubię oczekiwania identycznego wykonania zadania przez każdego psa, uważam, że piękno tego sportu polega także na tym, że to samo ćwiczenie mimo jednego – rygorystycznego – regulaminu może wyglądać inaczej u różnych par. Dlatego zawsze, ale to zawsze, wizualizując ćwiczenia u danego psa zastanawiam się jak może i powinno ono wyglądać właśnie w jego wykonaniu.

I tu przekaże Wam 4 punkty jakimi kieruje się w ustaleniu ostatecznego wyglądu ćwiczeń.

  1. Co mówi regulamin i sędziowie – to zawsze niezmiernie istotna kwestia, jeśli planuje się starty. Właściwie, nawet nie mając oficjalnych przebiegów w planach warto od samego początku ćwiczyć wg regulaminu – nigdy nie wiecie, kiedy Wasze plany się zmienią a oduczanie zachowań, szczególnie jeśli wcześniej je nagradzaliśmy, to orka na ugorze. Pomaga to też w trzymaniu stałych kryteriów. Warto więc przed rozpoczęciem nauki danego ćwiczenia przeczytać regulamin (wszystkich klas, ze szczególnym naciskiem na międzynarodowe OB-3) a także, jeśli macie możliwość zapytać aktywnych zawodników o interpretacje regulaminów i tendencje sędziowania.
  2. Co mi się podoba – Posłuszeństwo sportowe pochłania mnie całkowicie, dlatego często w wolnym czasie oglądam kolejne produkcję na youtube czy to z zawodów czy treningów – to daje mi niezły obraz różnorodności wykonywania poszczególnych zadań i pozwala na wyrobienie opinii na ich temat. Wtedy zawsze w mojej głowie powstaje pierwszy obraz idealny, ale to dopiero początek. Oglądając wykonania różnych psów u każdego pojawiają się pewne preferencje, dlatego warto już na początku mieć opinie np. na temat hop-stój czy nagłego zamrożenia przednich łap w marszu czy psiej pozycji w chodzeniu przy nodze. Warto od wielu stron poznać każde z regulaminowych ćwiczeń – i tu tak samo, analizując od razu klasę najwyższą.
  3. Co oferuje pies – tą kwestię uważam za absolutnie najważniejszą. Dużo bardziej istotną niż moje osobiste preferencje, czy (czasami) nawet kwestie regulaminowe. Analizując życie codzienne i treningi patrzę co pies oferuje w różnych sytuacjach, jaki ruch czy pozycja jest dla niego najbardziej naturalna i komfortowa, jaką formę nagrody czy aktywności lubi i na czym skupia się najlepiej. Analizuje też jego budowę i możliwości fizyczne. To wszystko składa się na to, do czego będę z nim dążyć w poszczególnych zadaniach. I tak jak pewnie każdy z Was słyszał o testowaniu psiego ruchu w zmianach pozycji decydując o nieruchomym tyle lub przodzie, tak podobne testy i analizę staram się przeprowadzać w kontekście każdego obi-ćwiczenia. Oczywiście, nauczyć można (niemal) wszystkiego, więc rozumiem osoby które za punkt najważniejszy uznają 1 i 2, czyli uczą tak, aby zgarniać 10 przy obrazie ćwiczeń wg tylko i wyłącznie swoich preferencji – i nie ma w tym nic złego. Jednak w moim osobistym przekonaniu najprzyjemniej uczy się psa tego z czym on sam czuje się najbardziej komfortowo i naturalnie, a najtrwalej i najpewniej zapamiętuje on wykonanie jakie sam wymyślił (szczególnie biorąc pod uwagę, że znacząca większość psów z jakimi pracuje potrzebuje sporo upewnienia i pracy nad pewnością siebie, są to najczęściej psy po przejściach czy mniej typowych do sportu ras, a to mocno warunkuje moje podejście do sportowej dłubaniny, którą zresztą szczerze uwielbiam).
  4. Co jest w stanie ogarnąć przewodnik – ten punkt właściwie pomijam przy własnych psach. Wymagam od siebie samej bardzo wiele i uważam, że muszę umieć dopasować się do każdego psa i sytuacji. Dlatego też w przypadku Fruzi i Hondy interesują mnie tylko punkty 1-3 (z mocnym naciskiem na 3, szczególnie w wypadku mojego złotego psa – z koloru, nie umysłu – czyli Hondy). Bardzo mocno zaczęłam jednak zwracać na to uwagę od kiedy zaczęłam swoją pracę trenerską. W klubie Uniwerku ObiFru mamy nie tylko dużą różnorodność psów, ale przede wszystkim przewodników. Sport dla nich to przede wszystkim sposób na budowę relacji ze swoim psem i relaks po ciężkich dniach w pracy i na studiach. W większości są to osoby mające na swojej głowie masę obowiązków, a także ogrom odpowiedzialności nie tylko za siebie, ale i za innych – dlaczego o tym piszę? Bo właśnie to uświadomiło mi, że w dążeniu do perfekcji budowy relacji i detali obediencowych ćwiczeń nigdy – przenigdy nie mogę zapominać o komforcie i dobrym samopoczuciu przewodnika. Dużo mówi się i myśli o tym, aby pies czuł się dobrze na treningu, uważam, że dokładnie w tym samym stopniu należy zadbać o ludzką część drużyny. Tak samo jak u ich czworonożnych partnerów staram się popatrzeć co jest najlepsze dla danego przewodnika, co jemu przyjdzie naturalnie, nad czym będzie potrafił zapanować i czego się nauczyć, a co może przynieść więcej presji i idących za nią nerwów niż radości i sukcesów. Dlatego pamiętajcie, żeby w tym wszystkim nie zapominać też o swoich fizycznych, psychicznych i technicznych możliwościach i ograniczeniach.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA


Mając w głowie – a najlepiej także na kartce papieru – wszystkie powyższe 4 punkty wizualizuje ostateczny wygląd ćwiczenia i zabieram się za budowanie planu treningowego na jego osiągnięcie. Co istotne, pamiętajcie – w obedience nic nie jest na zawsze – i to hasło pasuje zarówno do swojego standardowego użycia (czyli, nie zapominaj o szlifowaniu także tego, co idzie Wam dobrze), ale także do każdego z powyższych punktów. Czyli 1 – regulaminy i instrukcje do nich bywają aktualizowane, a przede wszystkim preferencje sędziów się zmieniają, warto więc być na bieżąco, 2 – wraz z zatracaniem się w obedience nasze preferencje też mogą się zmieniać, tak samo jak zrozumienie konkretnych ćwiczeń, 3 – pies wraz z kolejnymi treningami i dorastaniem bardzo się zmienia, dojrzewa, rozwija się psychiczne i fizycznie a także u niego pojawiają się swego rodzaju preferencję oraz słabsze i mocniejsze strony, 4 – przewodnicy, jak ich psy, dojrzewają w pracy i rozwijają swoje umiejętności.wadze nie tylko początkową wizję, ale także wszystkie pojawiające się zmienne. Ważne, żeby starać się wychwycić wszystko odpowiednio wcześnie, nie spoczywać na laurach, nie bać się intensywnej pracy ale też pamiętać o komforcie zarówno psa jak i swoim.

Warto więc w naszym dążeniu do ideały mieć na uwadze nie tylko początkową wizję, ale także wszystkie pojawiające się zmienne. Ważne, żeby starać się wychwycić wszystko odpowiednio wcześnie, nie spoczywać na laurach, nie bać się intensywnej pracy ale też pamiętać o komforcie zarówno psa jak i swoim.

One thought on “Obedience- dążenie do technicznego ideału – czyli?

Dodaj komentarz