Pierwsze seminarium obedience Hondy.

          Gdy wybiło nam równe 4 miesiące wspólnego życia, wybrałyśmy się z Hondą na jej pierwsze semi obedience. Padło na treningi z Joanną Hewelt, trenerem klubu Na Fali.

          Przyznaje, że wybierałam się na nie bez większej wiary w umiejętności rudzielca. Wprawdzie staram się z nią pracować codziennie, życiowo poczyniła ogromne postępy, jednak ciągle wydawało mi się, że jest niezmotywowanym, zalęknionym, mało umiejącym psem. 
          Szybko jednak okazało się, że moje zafiksowanie na punkcie tego co było skutecznie uniemożliwiło mi dostrzeżenie tego jak jest.
Sama nie wiem kiedy Hondziałka aż tak bardzo się zmieniła. 

          Ćwiczyła chętnie, 20 minutowe wejścia nie stanowiły dla niej problemu. Wspaniale się skupiała, była niesamowicie chętna do współpracy, nie rozpraszała się obecnością ludzi wokoło. Zdecydowanie nie było widać, że jeszcze niedawno nie dość, że nie umiała się skupić to wcale a wcale nie miała ochotę na współpracę, a gdy już miała, to ćwiczenia przy chociażby jednej osobie mocno ją onieśmielały. Cudownie zdjąć klapki z oczu i zobaczyć co się osiągnęło :) 
          Po dwóch dniach ja dostałam niesamowitego kopa motywacyjnego a Honda miliony pochwał. Asia zwróciła mi uwagę na parę istotnych szczegółów, zaproponowała nowe ćwiczenia i naładowała mnie siłą do dalszej pracy. Tak więc ostro zabrałyśmy się do roboty, skoro już wiem, że mam w domu kolejnego prawdziwego obi-doga. 
          
filmik z semi: 

8 thoughts on “Pierwsze seminarium obedience Hondy.

    1. Praca, praca, praca i jeszcze raz praca ;) przeplatana kombinacją i cierpliwością.
      Na początku Honda nie chciała się skupiać nawet bez żadnych rozproszeń, później jak robiła cokolwiek (co oznacza 30-40 sekund skupienia na mnie i jedzeniu np :) ) to i tak przy choćby jednej osobie która na nią patrzyła zastygała i nie robiła NIC. Dlatego tak bardzo rozpiera mnie duma ;) ale naprawdę, da się ;)

Dodaj komentarz