Pies na kołach – Lubinka, Dolina Izy.

Dziś pierwszy wpis z cyklu PIES NA KOŁACH czyli tras wycieczkowych dobieranych na możliwości Hondowozu. Niedziela nie należała do najcieplejszych dni w roku, temperatury dochodzące wtedy do -15*C nie zachęcały, a właściwie uniemożliwiały długie wyprawy. Nie szkodzi – na tę okoliczność wybraliśmy przyjemną trasę na podtarnowskiej Lubince.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Sama Lubinka to nazwa zarówno wsi znajdującej się w powiecie tarnowskim w gminie Pleśna jak i niewysokiego szczytu (412 m. n. p. m.) Pogórza Rożnowskiego na którego stoku znajduje się ta wieś. Cała okolica jest dość mocno zalesiona, a szlaki przygotowane w sposób umożliwiający spacerowanie z wózkiem czy rekreacyjne wycieczki rowerowe. Właściwie, okoliczne trasy nadają się także na wypad na rower bardziej zaawansowanych kolarzy MTB, ale na nasz blog to przecież nie o tym ;). Tym razem na nasz cel obraliśmy tak zwaną Dolinę Izy. Plusem tego szlaku jest to, że z wszystkich tamtejszych wybierany jest najrzadziej. Nie jest to jednak przypadek – okoliczne lasy chętnie odwiedzają rodziny z dziećmi a Dolinka wiedzie w dół, co oznacza, że droga powrotna wymusza na nas spacer pod górkę. Nie martwcie się jednak – to naprawdę przyjemna trasa, zupełnie zresztą nie męcząca. Nawet jeśli przyjdzie Wam pchać pod górkę psa w wózku nie wyplujecie płuc ze zmęczenia – jednak w takim wypadku pamiętajcie o dobrych butach, bo miejskie trochę ślizgają się na śniegu ;).

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Zostawiając auto na parkingu (MAPA), od razu za szlabanem czeka na Was szeroka ścieżka, a właściwie droga. Nie wiem jaka dokładnie – bo przy okazji naszej wizyty warstwa śniegu uniemożliwiała analizę podłoża :P. Droga wiedzie po prostu przez las – nie oczekujcie szaleńczych widoków, za to śmiało możecie docenić całkowity święty spokój. Osobiście uwielbiam takie spokojne miejsca, w których można po prostu cieszyć się chwilą. Blisko szlaku znajduje się sporo karmników dla ptaków i paśników dla większych zwierząt, więc przy odrobinie szczęścia powinno Wam się udać spotkać leśnych lokatorów. Droga w dół wiedzie przez około 3 kilometry, choć my tym razem zawróciliśmy wcześniej. Nie chcieliśmy wystawiać naszych 4 par płuc na tak niskie temperatury zbyt długo, szczególnie, że pogoda zaczynała się trochę psuć. Wiem jednak, że zamiast zawracać na jej końcu możecie przejść kawałek dalej trafiając na kolejne ciekawe ścieżki i szybko dotrzeć nad Dunajec.

Jak widzicie, miejsce dość „normalne” a trasa prosta, łatwa i przyjemna – dlatego właśnie idealna na początek podróży z psem na kołach ;). A teraz zabieramy się za wyszukiwanie kolejnych miejsc na spacery z Hondowozem.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

 

2 komentarze

Dodaj komentarz