Pies niejadek – czym to się je?

          Jednym z najczęściej przedstawianym przez właścicieli problemów z psami, szczególnie ras miniaturowych, jest ich niechęć do jedzenia.Oczywiście, nie chodzi o niechęć do jedzenia w ogóle – a o bycie niezwykle wybrednymi czworonogami. 
          Wydaje mi się, że conajmniej jedna trzecia właścicieli malańczyków i innych mikropsów ma z tym problem. Oczywiście, zdarza się to także właścicielom większych psów, ale nie tak często (albo nie przyznają się do tego tak głośno)
          Jeśli pies zupełnie nie ma apetytu, szczególnie jeśli problem pojawia się nagle – jest to wyraźny sygnał, aby udać się do weterynarza.
Jednak nie w tym problem, prawda?
          „Miska z suchym leży już 4 godziny, a on dalej nic nie tknął! 
Mój malutki głodny budulek, chodź, dostaniesz pyszną konserwę, smakowite gotowane mięsko i wyjątkowe smakołyki”
tak najczęściej wygląda to w domach właścicieli cwanych psów – czemu cwanych?
Bo zdecydowana większość psów o których mówimy nie jest wybrednymi niejadkami tylko inteligentnymi cwaniakami.

         Znudzone codziennym życiem na kanapie czworonogi potrzebują stymulacji. Leżąca w kącie miska z suchą karmą nie jest dla nich niczym atrakcyjnym, szczególnie jeśli leży, leży i… leży.

w naturze większość mięsożernych gatunków musi upolować posiłek zanim może go spożyć. Gdyby takie na przykład wilki, miały w swoim lesie co 200 metrów leżącego świeżo ubitego jelenia nie miałby potrzeby rzucać się na niego jak najszybciej i zjadać jak największej porcji – bo po co?
Co więcej, gdyby w całym lesie leżały już lekko wyschnięte, obrane z najlepszych kąsków resztki sarny, a codzień popołudniu „los” zrzucał im świerzutkie, pachnące mięso – nawet mimo lekkiego głodu nie tknęłyby ów sarenek, czekając na popołudniowy dar niebios.
          Zakładam, że rozumiecie o co mi chodzi?
          Dlatego, od dziś wprowadzamy nowe zasady karmienia naszych czworonogów! 
          1. Psa karmimy po spacerze. Pies wybiegany będzie jadł chętniej. Poza tym nie jest najzdrowiej, aby po posiłku biegał z pełnym brzuchem.
          2. W miare możliwości ustalamy stałe pory karmienia – różne źródła podają rozbieżne ilości posiłków dla psa, ale z reguły wygląda to tak:
rasy miniaturowe 2-3 posiłki dziennie
rasy małe 2 posiłki dziennie
rasy średnie 1-2 posiłki dziennie
rasy duże 1-2 posiłki dziennie
rasy olbrzymie 2-3 posiłki dziennie
          W aktualnym okresie przyzwyczajania psa do nowych zasad – możemy umówić się, że jeśli pies nie zje porcji od razu, miskę możemy mu udostępnić 4 razy w ciągu dnia, choć nie widzę takiej potrzeby.
          Wg mnie najlepiej od razu ustalić 1 – 2 – 3 pory karmienia i tego się trzymać. Nawet całodniowa głodówka w przypadku szczeniąt i ras małych nie jest narażaniem ich zdrowia (choć dobowa już w szczególnych przypadkach może lekko zaszkodzić).
Zdarzają się jednak psy, którym to właśnie niezapowiedziane i nieoczekiwane posiłki bardziej pobudzają apetyt. Ciężko mi powiedzieć, czy stałe pory są dla nich po prostu nudne, ale zmienne godziny i wielkości porcji wpływają na nie angażująco (o ile można użyć tu takiego słowa ;-) ) 
          3. Pies może podejść do miski tylko na sygnał. Oczywiście, jest to rzecz do wypracowania, ale bardzo przydatna. Konieczne jest hasło zwalniające lub oznaczające jedzenie, po którym pies może podejść do miski.
          Jeśli pies zna komendy – najlepiej posadzić go gdzieś obok i wymagać spokoju i grzecznego oczekiwania nawet po położeniu miski. Wiadomo – wszystko małymi kroczkami, nie szarpmy psem, nie krzyczmy – bo nie chcemy, aby posiłek kojarzył mu się z czymś złym.
Po prostu, musimy wyrobić w psie nawyk, że tylko spokój i grzeczne czekanie coś mu da. Jeśli pies siedzi – miska „zjeżdża” w kierunku ziemi, kiedy pies wstaje, podnosi się. Na początku będzie to kwestia sekund, potem możemy wydłużać ten czas, dodawać kolejne wyzwania typu wykonanie kilku komend przed zwolnieniem do miski.
          4. Miska z jedzeniem leży 15-20 minut i ani chwili dłużej. Oczywiście, jeśli po tym czasie pies akurat będzie jadł – nie wyrywajmy mu miski spod pyska, pozwólmy mu dokończyć posiłek. Jednak jak tylko odejdzie – nawet jeśli zostawi coś na dnie, zabieramy miskę. 
          Jeśli pies od razu zje połowe i zostawi drugą połowe – nie zabierajmy miski jeśli nie minęło nasze ustalone 15-20 minut. To jest czas przez jaki miska powinna być dostępna, pies sam dostosuje sobie go do swojego sposobu spożywania. Jeden zje wszystko od razu, inny zje połowe od razu a resztę po 5 minutach.
          5. Jeśli pies nie zje swojej porcji – nie dostaje smakołyków ani innych dodatków czy gryzaków. To bardzo ważne. Nasz cwaniak nie może mieć świadomości, że jeśli opuści posiłek ma szanse na coś „lepszego”. Pamiętajcie, on tylko na to czeka ;-)
          Powyższych pięć złotych zasad musi towarzyszyć nam teraz codziennie! 
Nie możemy się złamać, nie możemy żałować naszego psa bo – przypominam – on nie jest biednym, głodnym niejadkiem – on jest CWANIAKIEM!


          Jeśli przyszło nam żyć w trudnym przypadkiem (przykładem takiego psa jest Fruzia, która podczas naszej walki z jedzeniem i głodówkami bardzo schudła a mimo to nie udawało się jej przekonać do suchej karmy którą dostawała w misce) możemy zastosować jeszcze kilka tricków.
          1. „Dosmaczyć” karmę – jak to zrobić? Jest kilka sposobów na to, aby sucha karma stała się dla psa smaczniejsza.
a) zalewanie ciepłą wodą – dzięki temu karma stanie się bardziej aromatyczna i będzie mieć dla niektórych psów atrakcyjniejszą konsystencję, choć ten sposób nie sprawdza się często
b) polać porcję łyżką oleju lub oliwy – najlepiej jeśli będzie to olej rybny, ale nawet najzwyklejszy używany przez nas codziennie olej może się sprawdzić, tłuszcz jest super pachnący i smaczny, więc może zachęcić psa do jedzenia
c) polać porcję bulionem – tu podobnie jak wyżej, będzie pachnąco i smacznie
d) wymieszać suche z mokrym – choć ta opcja jest o tyle niebezpieczna, że pies może wybierać tylko kawałki mokrej karmy, dlatego jeśli decydujemy się na tą opcję, najlepiej wybrać ciapowaty pasztet, który będzie dobrze oklejał granulki, aby pies nie mógł wybierać. Niestety, niektóre psy (i znów – jak Fruzia) będą brać takie oblepione granulki do pyska, zjadać tylko pasztet i wypluwać suchą karmę. Jest to też o tyle niebezpieczne, że część psów przy takiej opcji nie chce się później przestawić na samo suche, a do tego jednak dążymy. Poza tym, niektórzy nie zalecają tej wersji ze względu na różnice w trawieniu mokrej i suchej karmy, jednak ciężko mi się do tego odnieść.
e) domieszać do karmy inne „pyszne” dodatki – jak jogurt naturalny, jajko, biały ser czy inne lubiane przez psa produkty, jednak tu również pojawia się niebezpieczeństwo j/w
          2. Budować wartość jedzenia. 
          Wiąże się to nie tylko z tym, że pies musi zasłuzyć na miskę. Szczególnie, że leży w niej „tylko” sucha karma, a później, podczas ćwiczeń pies dostaje inne pyszne smakołyki. Dlatego polecam często nagradzać psiaka suchą karmą. Oczywiście, co to dla niego za interes robić coś za nagrodę, której nie lubi? No i właśnie o to chodzi, że to my musimy przekonać psa, że za to warto pracować. 
Jak to zrobić? 
          Dla psa, tak samo jak dla każdego innego gatunku (w tym szczególnie ludzkiego ;-)) atrakcyjne jest to, co jest niedostępne. Wiadomo – zakazany owoc smakuje najlepiej.
No to, zacznijmy naszą sesje z niejadkiem wtedy, jak jest głodny. Myśle, że jest to jasne, ale przypominam, bo to niezwykle ważne. Najedzonego psa ciężko przekonać, żeby polubił coś, co do tej pory było mu obojętne.
          Weźmy do ręki troche suchej karmy (nie jeden groszek, a kilka). Pokażmy psu rękę z karmą (ale nie tak, żeby widział i zbyt dobrze czuł co to) z hasłem „co to mam? hmmm… co ja tu mam?”. Gdy uzyskamy zainteresowanie psa przysuńmy rękę do ust, udawajmy ze jemy to co mamy i mowmy psu, jakie to jest pyszne.
          Odsuwajmy się od psa po kawałku, starając się utrzymać i zwiększyć jego zainteresowanie. Powtarzajmy to kilka razy, tak, zeby pies byl mega zainteresowany co trzymamy w rece i zeby wiedzial ze to jest cos naprawde super. Poprosmy psa zeby usiadl lub sie polozyl po czym super go pochwalmy, pozwolmy wstac, przysunmy reke a karma do jego nosa i zacznijmy nia uciekac.
          Ważne, żeby uciekac nie tak, zeby pies nie wiedzial co sie dzieje i nie widzial juz naszej rei, tylko tak, zeby jego nos podazal bardzo blisko reki. Po chwili, gdy pies „wkreci sie” juz na maksa – dajmy mu jeden kawalek karmy – jesli zje – ucieknijmy jeszcze troche i dajmy kolejny. Mozemy powtorzyc to pare razy.
          W przypadku psow lubiacych weszyc i dla ktorych szukanie jest super zabawa, druga czesc naszej sesji moze wygladac inaczej. Po uzyskaniu pelnego zainteresowania psiaka, mozna go usadzic/polozyc, kazac mu czekac i schowac kilka groszkow karmy, ale tak, zeby mniejwiecje widzial gdzie, nastepnie pozwolmy mu szukac. Jest spore prawdopodobieństwo, ze ucieszy sie ze zdobyczy. Można także poturlać karmę po podłodze i wraz z psem ścigać się do niej 

          Myślę, ze teraz macie jakąś wizje na to, jak rozwiązać problem niejadka. Wiadomo, nic nie rozwiaze sie w jeden dzien, ale konsekwencja, nieustepliwosc i zaangwazowanie napewno pozwola Wam poradzic sobie z tym problemem.

          Wielu z Was pyta się mnie także o to, czy zmieniać karmę. Przyznam, ze tak, moim zdaniem najlepiej co kilka miesiecy zmienic psy karme (np smak w obrebie tej samej firmy), zarowno ze wzgledu na to, zeby mial jakiej urozmaicenie i nie musial znudzic sie tym co je, jak i dbajac o jego zdrowie.
Wiadomo, dobre karmy sa dobrze zbilansowane, powinny miec swietna przyswajalnosc, jednak nigdy nie mamy takiej 100% pewnosci, poza tym, kazdy pies jest inny, dlatego zgadzam sie z teoria, ze okresowe zmieny karmy zmniejszaja prawdopodobienstwo niedoborow. 
          Jeśli pies bardzo szybko nudzi się karma, można zmieniać ja częściej, choć na ten temat opinie są różne, wiec nie chciałabym Wam tego jakkolwiek narzucać – powiem jak jest u nas. Fruzia z reguły je karmy „po opakowaniu” a są to opakowania 1-3kg. Tak wiec jedna karmę je około miesiąca-dwóch. Poza karmą, na treningach dostaje gotowane mięso i podroby, zostając sama w domu konga z mokrą karmą i różne gryzaki, tak więc sucha karma nie jest jej jedynym elementem diety. 
          Jeśli boicie się, ze nie dacie rady – uwierzcie, ze poradzicie sobie z tym!
          Fruzia była tak wybredna, ze w ciągu jednego dnia jej posiłku stanowiły zawsze rożne karmy, miałam na raz otwartych kilka worków rożnych karm, dosłownie błagałam ja, żeby zjadła, dodając do karmy najlepsze frykasy. 
          W okresie naszej walki schudła 15% masy ciała, co doprowadziło do niedowagi, wiec musiałam się ugiąć… w tym momencie je to co ma w misce. Jesli nie, trudno, zje innym razem.
I owszem, staram się dawać jej to co lubi, ale jeśli kupuje jej większy worek karmy a on po tygodniu jej się znudzi – nie ma zmiłuj, ma zjeść to co jest i tyle i co najlepsze? Nie ma protestów. Zjada, nawet jeśli tego samego dnia dostała wypełnionego pysznym pasztetem konga lub gotowane mięso.
          Dlatego myślę, ze jesteśmy idealnym przykładem, że warto walczyć i że się da. 
Tak więc – DO DZIEŁA!
Dajcie znać jak idzie Wam walka z Waszymi cwaniakami :D

11 thoughts on “Pies niejadek – czym to się je?

  1. My z pudlowatym od początku walczymy… Przerabialiśmy mokrą karmę + suchą, ale to było na zasadzie, że połowę chrupek i tak zostawiał. Teraz jest już o wiele lepiej. Je suchego brita, co prawda już 3 miesiąc (opakowanie 3kg) ale kupimy coś innego jak to się skończy. No bo co? Mam wyrzucić? Co to to nie. Marnotrawstwo jest passe.

    1. No to powodzenia w przemęczeniu dalej tego opakowania, może skorzystacie z powyższych rad i będzie łatwiej :) Jeśli będziecie próbować daj znać jak idzie :)

  2. " 1. Psa karmimy po spacerze. Pies wybiegany będzie jadł chętniej. Poza tym nie jest najzdrowiej, aby po posiłku biegał z pełnym brzuchem."
    W przypadku ras średnich i dużych zalecałabym ostrożność i po spacerze – szczególnie właśnie takim gdzie pies biegał – odczekać około godziny. Lepiej dmuchać na zimne niż później płakać, że pies skrętu dostał…

    1. odnosnie jedzenia PO wysilku i zagrozenia skretem teorie sa bardzo rozne, glownym zagrozeniem wg wiekszosci zrodel i wetow jest wysilek po jedzeniu

      Ciezko opisac gdzies wszystkie teorie bo kazda notka musialaby miec dlugosc ksiazki ;-)

    1. interaktywe posilki super :D
      u nas sprawdzaja sie fajnie jako dodatek, same takie proby nie dawaly zupelnie nic – najpierw musialam zbudowac wartosc jedzenia (i glownie na tym oparlam sie z Fruzia)

  3. Myślę, że ten post może przydać się wielu właścicielom psich niejadków :). My nie mieliśmy z tym nigdy problemu, i na karmie i barfie. Do czasu, jak zmieniłam barf na suchą karmę. Pies sporo chudł, żebra już zaczęły być widoczne. Trwa to 1,5 miesiąca i dopiero teraz zaczyna mu bardziej smakować. U nas trochę inna sytuacja, bo mamy spaloną miskę. Gdybym postawiła jedzenie na ziemi- zjadłby od razu, ale widzę że dając mu z ręki już nie jest to tak atrakcyjne i nagradzające co mięso. Ale nie ma co się dziwić..tylko staram się jakoś to zmienić, może też spróbuję z olejem.

  4. Witam, ja stosowałam już dosłownie wszystko, żeby pies zaczął jeść. Także wszystkie opisane tu sposoby i nic! Wszystko pomaga na krótko a im dłużej i bardziej konsekwentnie stosuje jakąś metodę tym jest gorzej. Pies ma dwa lata, jest zdrowy, za to chudy i je kiedy mu się podoba! Suchej karmy już dawno nie chce jeść, nie rusza nawet świeżo gotowanego mięsa. Najgorzej,że wszyscy wkoło patrzą jak na psa ,który jest głodzony a on po prostu ma jedzenie w nosie!

  5. Walczę z moim pinczerem w kwestii jedzenia już dłuuugo i już były poprawy… do czasu majówki i wyjazdu do cioci gdzie codziennie wynosił resztki z grilla spod stołu albo wracał z krzaków z kośćmi czy resztkami których nie sposób było zebrać. Teraz wogóle nie chce jeść suchego. Oczywiście puszkę czy mięso to chętnie, a jeszcze jak nie schowam miski kota! To w ogóle raj! Ale wolę żeby zjadl karmę bo mam jeszcze pół 15 kg worka greenwodsa i dwa 3kg TropiDogi. Greenwodsa to już męczy od ponad pół roku i nawet namoczonego nie chce jeść, z TropiDogiem trochę lepiej… Co jeśli zje odrobinkę i położy się obok miski? Zabierać? Albo jeśli z ręki zje bez problemu lub gdy rzucam mu i musi pobiec to przemycać tak czy lepiej nie?
    I co sądzisz o urozmaicaniu mu diety np szyjką z indyka (z mięsem) lub przygotowanym daniem typu mięso z warzywami ok. 2 razy w tygodniu ? Pomijając że różne trawienie itd tylko patrząc jak wpłynie to na chęć jedzenia? Bo przed majówką tak robiłam i nie było problemów..
    Jest jeszcze tak, że jak siądę nad nim i powiem pare razy stanowczo „jedz” to w końcu zje. Ale nie wiem czy powinnam go zmuszać do jedzenie bo tak robiłam i mam wrazenie ze teraz zle sobie kojarzy jedzenie i nie wiem jak mu skojarzyc to pozytywnie?
    Trochę długo ale serio potrzebuję pomocy..

Dodaj komentarz