[recenzja] Nie o samą fryzurę u groomera chodzi.

Gdy  w marcu odezwała się do mnie Jovita z pracowni groomerskiej Pupil SPA podeszłam do tego bardzo ostrożnie. Od dłuższego czasu strzygę Fruziaka samodzielnie. Dlaczego podejmuje się tego zadania sama, mimo ewidentnego braku zdolności manualnych w tym kierunku? Pomijając kwestie wygody i trudności z umówieniem się na konkretny termin w moim przypadku, głównym powodem jest to, że strzygąc psa sama mogę robić to w odpowiadającym futrzakowi tempie. Fruzia nie przepada ani za kąpielą, ani za samym strzyżeniem. W związku z tym doprowadzanie jej do jako-takiego wyglądu można zrobić na dwa sposoby. Jeden z nich to dość szybko i zgrabnie, nie zważając na jej humor – co nie jest trudne zważywszy na to, że mimo dyskomfortu Fru poddaje się zabiegom bez najmniejszego problemu. Drugi – zdecydowanie mniej popularny w strzyżeniu komercyjnym – to powolna praca nad psem, z przerwami dla odetchnięcia i nie raz w dziwnych Fruziowych pozach.

W pierwszej chwili chciałam grzecznie podziękować Jovicie za propozycję, jednak sam mail wywarł na mnie tak pozytywne wrażenie, że nie mogłam oprzeć się pokusie przejrzenia strony i fanpage salonu, a następnie wymieniania kilku maili z właścicielką salonu. Moje przeczucia co do ludzi bywają błędne, jednak czułam, że powinnyśmy się spotkać. Nie mam problemu z asertywnością gdy moje psy nie czują się komfortowo, uznałam zatem, że w ostateczności przerwę usługę gdy cokolwiek mnie zaniepokoi. I tak właśnie doszło do tego, że umówiłam się na wizytę w pracowni groomerskiej Pupil SPA na kąpiel i strzyżenie mojego białego oczka w głowie.

Pierwsze wrażenie jest ponoć niezwykle istotne – skoro tak, to już na tym etapie zarówno groomerka jak i salon zasługują na dobre noty.  Zacznę od samego salonu – znajdujący się na Krakowskim Kazimierzu (jeśli zostawiacie psa na wizycie samego możecie wybrać się w pobliżu na spacer, kawę, lody czy pyszne zapiekanki). Jest może ciut za słabo oznaczony z zewnątrz, jednak gdy już do niego wejdziecie z pewnością poczujecie się dobrze. Prostu, estetyczny i minimalistyczny wystrój sprawia, że zarówno człowiek jak i pies czuje się tam swobodnie. W oczekiwaniu na swojego pupila możecie usiąść przy stoliku lub… nacieszyć swoje instynkty zakupoholika wybierając coś z magicznej, pięknej szafy. Smaczki, kosmetyki, zabawki i przede wszystkim wyjątkowe akcesoria z Wilka Miejskiego zachęcają do małych zakupów. Będąc z dwoma psami ucieszyłam się z ustawionej rogu klatki, gdzie Honda mogła wypocząć czując się bezpiecznie w obcym dla siebie miejscu. Sama klatka jest zresztą ciekawie wykorzystanym łóżeczkiem dziecięcym, dzięki czemu nie będzie straszyć nawet tych z Was, którzy mają mieszane uczucia odnośnie kenneli.

 OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Przejdźmy teraz do Jovity – groomerki i właścicielki salonu. To niezwykła osoba z pasją! Bije od niej pozytywna energia w kontaktach międzyludzkich i dużo spokoju, dobroci i cierpliwości w kontaktach z psami. W kontakcie wydaje się być niezwykle szczera i prawdziwa w swoich przekonaniach – a te są ogromnie pro-zwierzęce. Na stronie salonu możecie poczytać o jej działaniach i przekazywanych dalej wartościach. Wiadomo, pisać każdy może, ale uwierzcie mi – tu nie ma mowy o pustych słowach i zimnym dbaniu o PR. Teraz czas na relację z usługi, w której sami zobaczycie co i jak.

Na strzyżenie i kąpiel nie miałyśmy tyle czasu ile wstępnie zaplanowałyśmy, ponieważ wypadło mi parę dodatkowych spraw. Co więcej, Jovita jest taką samą gadułą jak ja – co odjęło nam z początku trochę cennych minut. Mimo mojego jasnego przedstawienia oczekiwań co do późniejszego wyglądu Fruziaka i konieczności spięcia się w sobie przy walce z czasem widać było, że dla Jovity nie to jest najważniejsze. Od samego początku zwracała uwagę na to, jak czuje się pies zarówno w samym salonie jak i na stole. Dopytywała co pies lubi a czego nie toleruje, jakie są moje uwagi co do pracy z moim futrzakiem i bardzo dbała o to, aby się do wszystkiego stosować. Niejednokrotnie dawała Fruzi odetchnąć gdy ta tego potrzebowała, lub dopasowywała swoją kolejność prac do tego w jakiej pozycji aktualnie pies czuł się komfortowo. Przyznam szczerze, że nawet do chwilowych humorków Fru podchodziła z niezwykłym spokojem i wyrozumiałością. Świadoma tego, że zabiera to cenny czas mimo wszystko w każdej chwili skupiała się na stojącym na stole psie – nie zegarku czy swoim komforcie. Zdobyła tym mój ogromny szacunek, ale także sympatię nie trawiącego strzyżenia psa – a to nie lada wyczyn.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

W kwestii technicznej duże wrażenie zrobiło na mnie dbanie o higienę pracy – gumowe rękawiczki i maseczka na twarzy to nieczęsty widok u psich fryzjerów (przynajmniej ja nie spotykam się z tym często ani na żywo, ani przeglądając zdjęcia z salonów). Co więcej, kosmetyki używane przez Jovitę w salonie są – zgodnie z jej poglądami – z linii wegańskich i nie testowanych na zwierzętach w warunkach laboratoryjnych.

Samo strzyżenie również mnie ja najbardziej zadowala (choć musiałam uciekać i nie pozwoliłam Jovicie na ostatnie wykończenia), jednak po tak pozytywnej wizycie w salonie, o dziwo, fryzura jest ostatnim co mnie tam obchodziło, ponieważ wciąż pozostawałam pod wrażeniem szacunku i podejścia do strzyżonego zwierzęcia.

Dlatego, jeśli szukacie groomera, dla którego najważniejszy będzie komfort Waszego psa, który będzie traktował go odpowiednio a przy okazji całkiem nieźle go obetnie – koniecznie wybierzcie się na krakowski Kazimierz do PUPIL SPA. Myślę, że to idealne miejsce także na pierwszą wizytę w salonie dla młodego szczeniaczka lub adoptowanego psiaka po przejściach – zresztą, fundacyjne psy niejednokrotnie korzystają z usług tego salonu co możecie zobaczyć na ich stronie. Ja z pewnością odwiedzę to miejsce jeszcze nie raz – bo będzie to pierwszy kierunek o jakim pomyślę gdy nie będę chciała sama strzyc Fruzi czy chociażby wykąpać Hondy.

A na koniec mały Fruziowy before i after. 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA

One thought on “[recenzja] Nie o samą fryzurę u groomera chodzi.

Dodaj komentarz