Twój pies ubrany, a wszyscy mądrzy…

                Jak obiecałam tak też czynie, wiem, że wiele z Was czeka na
ten post.
                Fruzie
ubieram od zawsze, a, że przyciągam dziwne sytuacje to już niezliczoną ilość
razy spotkałam się z komentarzami na ten temat. Jakimi? Zarówno miłymi jak i
zaciekawionymi czy lekko zdziwionymi, jednak zazwyczaj, niestety, chamskimi. 
                Poniżej przykładowe hasła które zdarzało mi się usłyszeć (oczywiście to tylko
mały procent tego co mówiono na nasz widok, ale wszystkiego nie sposób
spamiętać a tym bardziej zmieścić w jednej notce).
Pozytywne i neutralne:
„O jaka cudowna bluza, muszę taką kupić córce”
„A co on ma na sobie?… Czemu tak?”
„Oj, wygląda jak calineczka” (i
nie pytajcie mnie co pies w niebiskiej bluzie z granatowym P ma do calineczki
;-) )
„Cokolwiek ten pies ma na sobie,
to chyba to lubię”
I te mniej miłe, a częściej
występujące:
„Nie ma co robić, chłopa pewnie
nie ma, to psa ubiera”
„Z psa idiote robi i to jeszcze w
różowym”
„A ten pies to po co ubrany? Mój
jakoś chodzi bez niczego”
„Jeszcze może czapkę temu psu
założysz?”
„Do TOZu Cię podam, że pies tyle
na plecach dźwiga” (to dotyczyło zimowego ubranka z BZIKa :D)
               

                Osoby
które nie potrafią minąć ubranego psa obojętnie dzielą się na takie, które
zagadują a także na takie które po prostu rzucają słowa w przestrzeń.
                Zacznę
od tych drugich, bo tu będzie bardzo krótko. Skoro nie wymuszają na nas
wchodzenia w interakcje po prostu ich zignorujmy. Niezależnie od tego jak
bardzo niemiły lub po prostu głupi komentarz ktoś rzuca w przestrzeń staram się
tym nie przejmować. Jak lubi dyskutować na niskim poziomie z zapewne wyżej rozwiniętą
od niego „przestrzenią” – powietrzem, niebem, drzewami czy miejskim betonem,  to niech dyskutuje do woli a mi nie wypada
nawet przeszkadzać. Podstawowa sprawa to to, że tylko i wyłącznie ja znam
potrzeby mojego psa i powody dla którego go ubieram. To co zakładam na Fru jest
moim pomysłem i moją sprawą i dopóki nie dzieje się jej krzywda a ubranka
spełniają najważniejszą rolę (ochrona przed zimnem, deszczem itd.) mam totalnie
czyste sumienie którego żadne komentarze nie naruszą.
                Ale co
z tymi którzy odnoszą się bezpośrednio w moim kierunku? Tymi, którzy wyraźnie
oczekują odpowiedzi? Tu mamy więcej możliwości.
                Przede
wszystkim musimy znać intencje pytającego, które z reguły nie są jakoś bardzo
ukryte. Jeśli ktoś jest miły i zagaduje (nawet trochę nieudolnie) postarajmy się
także być uprzejmi. Nie musimy rugać nikogo za to, że zaśmieje się z ubranego w
różowy kombinezon z uszami psa, pod warunkiem, że jest to śmiech serdeczny.
Umówmy się – to po prostu jest zabawne. Kiedyś zdarzyło mi się usłyszeć „Ale
rewię mody na osiedlu Pani urządza, co spacer to pies w innym wdzianku” –
uśmiechnęłam się, przytaknęłam i odpowiedziałam coś w podobnym stylu, a wiem,
że wielu z Was taka uwaga podniosłaby ciśnienie – niepotrzebnie.
                Gdy
komentarz o ubranym psie jest bardziej pytaniem i widać, że ktoś ma
ambiwalentne odczucia – wytłumaczmy. Takim osobom też zdarzy się niezbyt
trafnie dobrać słowa i ich rozterki mogą brzmieć nieco oschle czy prześmiewczo.
Ja zawsze w pierwszym momencie staram się jakoś im to klarować– na wiele sposobów.
Dobrze działa wypowiedziane z uśmiechem na twarzy „ Pan taki wyubierany, nawet
w szalik zawinięty to pies też chce”
czy też czasem nawet przesadzając „no, po
2 godzinach w lesie to każdy by mógł zamarznąć bez ubrania”
bo to daje ludziom
do myślenia. Dalsza rozmowa potoczy się albo pozytywnie, albo w mniej sympatycznych
tonach (ech…) w zależności od tego co tak naprawdę od samego początku ten
ktoś miał na myśli.
                Co z
chamskimi docinkami wszechwiedzących osiedlowych znawców? Niestety, niemalże każda
osoba z ubranym psem się kiedyś na takiego natknie. Jedni częściej, inni
sporadycznie (tym z Was bardzo zazdroszczę). Takie osoby są szczególnie
denerwujące bo komentują zupełnie bez sensu a gdy nawet przez chwile wydaje nam
się, że to co mówią trzyma się kupy w końcu dochodzą do jakiś słabych, abstrakcyjnych
argumentów.  
                Osoby o
mocnych nerwach i wybitnej samokontroli potrafią, mimo oczekiwań znawcy, pójść
dalej nie odpowiadając na zaczepkę, a jeśli ta rzucona została w środku rozmowy
zwinnie ją pominąć kontynuując inne wątki. W dobre dni nawet i mi się to udaje
(to muszą być wybitnie dobre dni), ale z reguły bywa inaczej.
                Dobrze
sprawdza się zwykłe (tu dalej pamiętajmy o uśmiechu) „A pytałam Pana o zdanie?
No, do widzenia”
które można przerobić także na „O kurcze, faktycznie
zapomniałam, że prosiłam Pana o opinię na ten temat, ale nie, wie Pan to już
nieaktualne”
. Krótko, zwięźle i dla niektórych na tyle szokująco, że mamy ich z
głowy.
                Podstawowa
zasada jaką staram się stosować to nie dać wyprowadzić się z równowagi. Robię
to głównie ze względu na Fruzię która jest wrażliwa na moje emocje. Dzięki temu
zachowuje względny spokój nawet w wyjątkowo drażniących przypadkach dbając o komfort
Fru. Szczerze, nie sądziłam, że kiedykolwiek będę potrafiła być tak spokojna –
dzięki psie :D
                Kolejną
ważną rzeczą którą dobrze widzieć przy takich zaczepkach – te osoby nie czekają
na rzeczowe argumenty czemu pies jest ubrany, dlatego
po maksymalnie dwóch próbach bycia grzeczną przechodzę do sprawnego kontrataku. I tak na sugestię odnośnie kupna czapki która wyrażała oburzenie ubraniem psa w
kombinezon i buty szybko odpowiedziałam, że „czapka już zamówiona, tylko
jeszcze nie przyszła”
. Z kolei gdy kilka dni temu napotkany na spacerze
właściciel otyłego goldena tłumaczył mi, że jego pies nic na sobie nie ma i
nie cierpi, więc bez sensu zakładałam Fruzi polarowy kombinezon podczas gdy ona
tonie w śniegu, wytłumaczyłam mu, że gdyby mój pies miał na sobie taką warstwę
tłuszczu może też nie potrzebowałby ubranka. Niemiłe? Może, ale ucięło dyskusję
i pozwoliło mi i mojemu ubranemu psu dalej cieszyć się spacerem w śniegu.
                Pamiętajcie,
nie chodzi być o to, żeby dogryzać z zasady. Uśmiechajmy się, tłumaczmy, bo
dzięki temu więcej osób zrozumie widok psa w dresie, ale jeśli ktoś obraża Was
i Waszego psa pamiętajcie, że to nie jego sprawa i macie prawo dać mu to do zrozumienia.

                Ciekawa
jestem z jakimi sytuacjami i tekstami Wy spotykacie się na spacerach? Jak sobie
z nimi radzicie?

7 thoughts on “Twój pies ubrany, a wszyscy mądrzy…

  1. Ja nie miałam doświadczeń z takimi ludzi, bo Zuzia nie nosi ubranek ;) Ale ostatnio widziałam panią z dwoma psami. Oba miały ubranka i niby nic w tym niezwykłego, ale słodko to wyglądało – jamniczek a obok wyżeł :D
    Post ciekawie się czytało :)

    Pozdrawiam!
    poprostuzuzia.blogspot.com

  2. U mnie taka pani to wariatka mówi (o maltankach):
    -"…Gdy tego psa się obetnie traci swój urok"
    -"No jak moje Chila będzie miała cieczkę to damy Twojego (mojego Uffika) do niej i będą szczeniaczki (z uśmiechem na twarzy -_-),
    -"Pies wygląda głupio w ubranku…"

  3. Hmm, Myszka od kilku sezonów chodzi w butach, inne moje psiaki nie. I czasem się zastanawiam, czy nie kupić innym, choć nie potrzebują, bo "podpadam" wszystkim – zwolennikom dlatego, że reszcie poskąpiłam, przeciwnikom, że w ogóle kupiłam. Uwagi puszczam mimo uszu, chyba, że nie da się. Na zbytnią kurtuazję przestałam się silić, i tak jestem "ta zła" wszak nie pozwalam głaskać i ochrzaniam za głupkowate wołanie moich psiaków. Ot, życie ;)

  4. Hm, my mamy inne sytuacje, z racji tego że posiadam sporego psa, co z kolei , właśnie z tym potem zrodziło w mojej głowie pomysł… Już niedługo zapraszam na blog "Duży pies, co to jest ?" :)

  5. Moja Szarańcza chodzi od niedawna w zooplusowej kurtce. Kupiłam ją głównie dlatego, że po godzinie jesiennego spaceru (temperatura ledwo powyżej 0, mgła, wilgoć, deszcz) pies trząsł się, był przemoknięty i żądał powrotu do domu w trybie natychmiastowym. Problemy zniknęły jak ręką odjął, za to pojawiły się komentarze z cyklu ''pies ma byc zahartowany'', wygłaszane przez moich sąsiadów, którzy trzymają psy przywiązane do budy ;)

    1. Tak, bo taki przy budzie albo sie zahartuje albo za przeproszeniem zdechnie z zimna i maja selekcje naturalna. Wiadomo ze nie ma co przesadzac, ale skoro pies sie telepie to nie ma co go hartowac ;-) ale ciezko uniknac takich madrosci jak widac.

Dodaj komentarz