Uniwerek ObiFru na Zbalansowanych Treningowych Przebiegach Obedience w Kielcach.

W minioną niedzielę w Kielcach odbywały się Zbalansowane Przebiegi Treningowe Obedience. Jako, że do scyzoryków jedzie się z Krakowa dość sprawnie nie mogło zabraknąć tam Uniwerkowych teamów. Wprawdzie niedługo przed zawodami Fruzia zachorowała i musiałam ją wycofać ze startu, ale nie ma tego złego – o czym dalej. Prognozy pogody nie nastrajały pozytywnie, dlatego z Krakowa wyruszyliśmy koło południa z planem dotarcia na ostatnią tego dnia klasę jaką była zerówka. W związku z tym nie było nam dane zobaczyć na żywo przebiegu Dominiki i Gambita, naszych wakacyjnych studentó, którzy w ramach przygotowań do Mistrzostw Polski w ten weekend pojechał ustabilizować kilka momentów na ringu a Gambit przy okazji duuuużo na nim zjeść. Kto głodnemu zabroni ;). Jak zaplanowałyśmy tak też zrobili – ku ucieszę sędziny, która przyznała im od siebie nagrodę specjalną w formie vouchera na obserwację seminarium z tegoroczną mistrzynią świata.  Brawo WY!

W trakcie rozmów o przebiegu ekipy pies do kwadratu i oczekiwaniu na własne zdążyliśmy rozłożyć nasze skromne stoisko nowo otwartego sklepu FRU to MA, na którym można było poznać się bliżej z akcesoriami Duńskiej firmy dog copenhagen. Nie było jednak czasu na wgapianie się w przywiezione produkty, bo przyszedł czas na klasę zero, w której nie tylko startowałam, ale przede wszystkim wspierałam klubowiczów.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

W zerówce pojawiły się aż 3 Uniwerkowe psy – Honda, Troy i rzutem na taśmę Shaggy, którego wyciągnęliśmy na wyjazd, żeby opłacone miejsce Fruzi się nie zmarnowało, a zostało odpowiednio wykorzystane.

Pierwsza na ring wchodziła Honda. Plan na start miałam gotowy od kilku dni, nie przewidziałam jednak pogody, która postanowiła akurat na naszą klasę odmówić współpracy. Ze względu na moje liche zdrowie i wstręt do deszczu Hondziała właściwie nigdy nie ćwiczymy przy tak niesprzyjających warunkach – do wyboru miałam więc rezygnację ze startu lub modyfikację planu na bieżąco. Widząc nastawienie rudego psa zdecydowanie wybrałam to drugie. I była to świetna decyzja, bo mimo wszystkich przeciwności – deszczu, trudnej sytuacji przed samym startem (rzucenie blisko nas rozłożonego parasola i teczki, dla psa jak Honda to koniec świata ;)) kiepskiej jakości i nierówności podłoża, zaniepokojenia zapachami i strachu przed banerami – poradziła sobie znakomicie. Oczywiście, nie obyło się bez błędów, ale w ostatecznym rozrachunku każde z ćwiczeń udało się wykonać i nagrodzić w taki sposób, aby miało szansę to zaowocować na przyszłość. To co było dla mnie najbardziej niezwykłe to fakt, że mimo konieczności wsparcia rudej motywacji jedzeniem nie dało się nie zauważyć, że pracowała dla mnie i sportu, a nie dla wątróbki w mojej kieszeni. Byłam tym szczerze wzruszona. Miłym akcentem na koniec dnia było także wyróżnienie dla najlepszego kundelka w klasie – w paczce z nagrodami znalazł się między innymi beta glukan – jakby ktoś przewidział, co po starcie w tą pogodę będzie nam potrzebne ;).

Siódmi na starcie pojawili się Karolina i Troy. Bardzo obiecująca rozgrzewka i emocje przed startem nastrajały niezwykle pozytywnie, do momentu gdy dokładnie przed wejściem na ring nie nastąpiło spotkanie pysk w pysk z suką, która ewidentnie miła być nie chciała. Na szczęście Karolina bardzo szybko przywróciła Troyowi myśl o pracy, choć sytuacja ta mocno odbiła się na zaniepokojeniu podczas pierwszego ćwiczenia – socjalizacji. Sędzina sama zaproponowała powtórzenie go, co pozwoliło Troyowi osiągnąć pierwszy sukces już na samym początku przebiegu. W dalszych ćwiczeniach widać było ogrom stresu Karoliny – jest to pierwszy z punktów nad którymi będziemy pracować. Błędy handlingowe były jednak głównie kosmetyczne, a ogólny wyraz mimo wszystko cieszył oczy. Troy jak to Troy, całość potraktował bardzo zadaniowo i dał z siebie wszystko – łącznie z pokazaniem swoich słabych stron. Patrząc na wykonanie ćwiczeń od razu widać nad czym aktualnie pracujemy, ale nie przyzwyczajajcie się do tego widoku – to tylko kwestia czasu, do oficjalnych mamy nadzieję pozbyć się problemów. Właśnie – oficjalnych, bo niedzielny przebieg udowodnił, że październik to bardzo dobra data na oficjalny debiut tej niezwykłej pary. Kanapowy holender wchodzi do gry (oczywiście tylko w przerwie od bycia pluszowym misiem)!

Na sam koniec przyszła pora na Paulinę i Shaggyego (LSD – long shaggy dog) Niezwykle zdolnego, ale też wyjątkowo trudnego psa i bardzo ambitnej przewodniczki, której ambicja wymaga chowania do wszystkich kieszeni a i tak zawsze coś z niej zostanie. Tym razem już w czasie całej dwugodzinnej drogi z Krakowa starałam się podkreślać Paulinie jaki jest cel ich startu – świetna zabawa, dużo jedzenia, mało ćwiczeń. Obawiałam się trochę, czy pokusa spróbowania trudniejszej wersji przebiegu nie wygra, bo obie wiemy do jak dobrej pracy zdolny jest Shaggy. Ulewę w trakcie ich startu można by uznać za brak łaski z boskiej strony , ale nic bardziej mylnego.  Hardkorowe warunki na ringu w połączeniu z długim oczekiwaniem, przemoczeniem i przemarznięciem okazały się zbawienne dla tej pary. No bo czego można wymagać od małego, wrażliwego pieska w momencie, kiedy samemu nie ma ochoty wychodzić się na start? Szczególnie, że przed samym wejściem Shagg został zaatakowany przez psa, który startował przed nim (tak, Uniwerkowe psy miały w ten dzień wyjątkowego pecha). Czynniki zewnętrzne, w połączeniu z moim trenerskim upierdliwym gadaniem w trakcie przebiegu pomogły Paulinie stać się tego dnia super przewodnikiem – co nie uszło też uwadze sędziny. Nie dość, że Shagg pokonał swoje słabości i pokazał naprawdę ładne momenty pracy (co nawet mnie zszokowało, ja bym na jego miejscu uciekła) to Paulina na koniec dnia dostała wyróżnienie dla najbardziej cierpliwego i opanowanego przewodnika. Sama była zaskoczona – ja w ogóle, za to rozpierała mnie duma, bo właśnie to było najważniejszym punktem do przepracowania na tych przebiegach. Bo nie jest sztuką wymóc na psie bezwzględne wykonywanie zadania, największą sztuką i dojrzałością przewodnika jest wiedzieć kiedy odpuścić i umieć to zrobić, pozostając przy tym zadowolonym a nie zawiedzionym. To właśnie perfekcyjnie udało się w niedziele Paulinie i mam nadzieję, że ta umiejętność stanie się jej codziennością.

shagg

To, co w niedziele było najważniejsze to nie dodatkowego nagrody, które większość z nas dostała a niesamowicie rzetelne omówienie przebiegów przez sędzinę – Ivanę Simunkovą. Oceniała nie tylko ćwiczenia, ale przede wszystkim pracę handlera i dobór pomocy i planu na przebieg dla psa. Każdy zawodnik dostał od niej dużo informacji zwrotnej, ogrom wsparcia i naprawdę tonę uśmiechu, co rozluźniało nawet najbardziej spiętych przewodników. Wiem już, że jeśli zobaczę gdzieś kolejne przebiegi sędziowane przez tą czeską zawodniczkę z pewnością na nie pojadę, targając tylu klubowiczów ilu udźwignę ;).

Podsumowując – niedzielne przebiegi, mimo pogody usiłującej wszystko popsuć okazały się tymi najlepszymi, dającymi najwięcej informacji na temat naszej pracy i najwięcej nadziei na przyszłe starty. Teraz czas na rozpisanie planu i zabranie się do dalszej pracy!

Filmików z przebiegów wypatrujcie na fanpage Uniwerek ObiFru.

One thought on “Uniwerek ObiFru na Zbalansowanych Treningowych Przebiegach Obedience w Kielcach.

Dodaj komentarz