Wyrzuty sumienia psiego przewodnika.

 „Czy jestem wystarczająco dobry przewodnikiem? W życiu i na treningu?” Często sama zadawałam sobie to pytanie – na szczęście już jakiś czas temu jasno sobie na nie odpowiedziałam – teraz niejednokrotnie słyszę i czytam jak inni wątpią w siebie. Szczególnie pracując z psem w sporcie, chcąc robić to z całkowitym nastawieniem na psa pojawiają się w tej kwestii wątpliwości. Bo jak pogodzić rozpieszczanie z miłością, rygor w codziennym posłuszeństwie, wsparcie w trudnych chwilach i windowanie celów treningowych? Jak zostać dla naszego psa wyrozumiałą matką, najlepszym przyjacielem i profesjonalnym trenerem? Uwierz – MOŻESZ WSZYSTKO – ale nie wszystko na raz. 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Aby osiągnąć wszystkie swoje cele w zgodzie z własnym sumieniem i pozostając fair w stosunku do czworonożnego partnera musimy czasem zmieniać role – nie ma w tym nic złego. Zdarzało mi się mieć wyrzuty sumienia, gdy wprowadzałam niemiłe korekty w stosunku do uciekającej za zwierzyną Hondy czy znacząco podnosiłam poprzeczkę Fruzi przygotowując nas do oficjalnych startów. Gryzło mi się to wszystko z pozostawianiem im na co dzień sporej swobody i budowaniu relacji opartej na przyjaźni i szacunku, okraszonej sporą dawką wspólnego lenistwa. Teraz nauczyłam się rozdzielać pewne kwestie, pozostając wciąż tą samą osobą nastawioną na psa jednak obsadzoną w różnych rolach.

 Brzmi jak schizofrenia? To nie do końca tak.

Jestem typową córunią tatunia, więc tata – żołnierz zawodowy – bardzo mnie rozpieszczał, ale jednocześnie bardzo dużo wymagał, wtórując w tym mamie, która uczyła mnie jednocześnie odpowiedniego zachowania w życiu, dbania o bliskich i kobiecej zaradności. Z kolei brat, który był najlepszym starszym bratem na świecie, poza wspaniałą opieką i wsparciem zaserwował mi naukę walki o przetrwanie. Uczył mnie jak się bić (no dobra, trenował na mnie spuszczanie łomotu :P), jak dogadywać się z rówieśnikami i jak najlepiej się bawić. Często widywaliśmy się z rodzicami mojego taty – babcia nauczyła mnie niezwykłej wrażliwości i budziła we mnie duszę artysty, z kolei dziadek pokazywał mi wiele przydatnych w życiu umiejętności, w tym przede wszystkim cierpliwości i wyciszenia. Gdy poszłam do szkoły nauczyciele wprowadzali mnie w świat nauki (no dobra, wcześniej zrobili to rodzice, dobrze do tego stopnia, że pierwsze lata w szkole były dla mnie nudnawe jeśli chodzi o wymagania edukacyjne), pogłębiali moje umiejętności w wielu dziedzinach. Na zajęciach sportowych trenerzy dbali o mój rozwój fizyczny, techniczne detale dyscyplin i umiejętność gry w zespole. Czemu o tym piszę? Ponieważ na moje życie – tak samo jak na Wasze – miało wpływ całe szerokie grono osób, każdy miał w tym swoje zadania na których się skupiał. W ten sposób mogłam stać się dobrą siostrą, córką i wnuczką, wrażliwą przyjaciółką, sumiennym pracownikiem, pokornym uczniem i sportowcem z sukcesami, jednocześnie pozostając szalonym dzieciakiem, roztrzepaną wariatką i nie raz po prostu „wredną suką” (a czepiam się Hondy ;)). Nie chodzi o to, że jestem ideałem, chodzi o to, że aby móc ukształtować taką jednostkę jaką jestem potrzebny był cały sztab ludzi – tych bliskich i setki statystów, tysiące różnych sytuacji, złe i dobre doświadczenia i wiele, wiele więcej.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

A kogo ma nasz pies? Ma nas – najczęściej jednego przewodnika.  I właśnie ten jeden przewodnik odpowiada za wszystkie aspekty psiego życia. Dlatego, w zależności od priorytetów danej chwili możesz być dla swojego psa wymagającym nauczycielem, najlepszym przyjacielem do wygłupów lub wspierającą matką – i od tego będzie zależeć Twoje działanie w jego kierunku. Jest w takim razie całkowicie naturalne, że podniesiesz poziom swoich wymagań w trakcie treningu sportowego, nawet jeśli na co dzień Twój pies nie musi angażować się w każdą sytuację. Normalne jest także, że mimo całej tony miłości do swojego psa i rozpieszczania w czasie domowego lenistwa, skarcisz go w momencie niebezpiecznej dla niego sytuacji jak pogoń za zwierzyną czy nieadekwatna do sytuacji agresji. Powiem więcej, taka zmiana ról nie jest tylko normalna – jest po prostu KONIECZNA. Co więcej, mamy prawo czasem nawalić w każdej z tych ról. Dokładnie tak samo, jak każda matka ma prawo czasem mieć dość swojego dziecka, nauczyciel nie znać odpowiedzi a brat nie przyznawać się do siostry. Wszyscy jesteśmy tylko ludźmi, a ludzką rzeczą jest mieć słabości.

Czy to znaczy, że każdy wg mnie jest dobrym przewodnikiem psa, niezależnie od błędów jakie popełnia i jaką drogę w relacji ze swoim czworonogiem wybierze? Zdecydowanie nie! Wiecie już, że dla mnie dobry przewodnik to taki, który jest fair dla swojego psa, który stawia na dobrą, przyjacielską relację i nie używa niepotrzebnej presji czy awersji (przypominam – niepotrzebnej nie znaczy żadnej!). To osoba, która jest z psem, a nie która ma psa. Przede wszystkim jednak, to co ważne jest dla mnie w kontekście pytania na początku – „Czy jestem dobrym przewodnikiem?” – jesteś dopóty, dopóki starasz się nim być! Nawet jeśli czasami puszczą Ci nerwy, jeśli co jakiś czas masz potrzebę odpocząć od swojego psa, nie masz siły na trening, łapie Cię zwykły leń – dalej jesteś dobrym przewodnikiem, jeśli masz świadomość swoich błędów, uczysz się na nich i chcesz doskonalić siebie w tej roli – roli psiego przewodnika, która jest tak naprawdę połączeniem niezliczonej liczby stanowisk, które musimy jakoś pogodzić.

I uwierz, kiedy to wszystko zrozumiesz i przestaniesz obwiniać się za zmianę wymagań w zależności od kontekstu i za błędy które popełniasz będzie Ci po prostu łatwiej. Pamiętaj tylko – dawaj z siebie wszystko i bądź szczerze nastawiony na psa, ale naucz się także odpuszczać – nie tylko psu, ale przede wszystkim sobie.

Tak już jest? Brawo, czyli jesteś dobrym przewodnikiem!

4 thoughts on “Wyrzuty sumienia psiego przewodnika.

  1. Uwielbiam twoje podejście do psów. Zawsze czytam twoje posty i staram się jak mogę aby stawać się tak świetnym przewodnikiem jak ty! :)

  2. Bardzo fajny tekst. Ja często miewałam właśnie te wyrzuty sumienia, o których piszesz, jak np skarciłam Coffee, która pobiegła za kotem. Zauważyłam, że karciłam psa zazwyczaj wtedy, gdy byłam zestresowana potencjalnymi konsekwencjami – że wpadnie pod auto, zrobi krzywdę sobie, innemu zwierzęciu. Coffee trafiła do mnie w bardzo kiepskim stanie psychicznym i dawałam z siebie wszystko, żeby była szczęśliwym, zrównoważonym psem, ale jestem tylko człowiekiem i zdarzały się super dni i gorsze dni. A mimo tych złych dni, mamy z Coffee, wg mnie, bardzo silną więź (najsilniejszą z moich psów). Żeby było śmieszniej, dzis wiem, że popełniłam przy Dinie dużo błędów wychowawczych i jednym z nich był… brak karcenia. Przez to, że jest niepełnosprawny, przez to, że miał ciężką przeszłość etc, traktuje się go pobłażliwiej. Tłumaczenie „bo sie boi, bo nie jego wina, bo jest chory” są na porządku dziennym. A dodatkowo na spacerach mam z tyłu głowy myśl, że jak na spacerze go skarcę to od razu wszyscy dookoła pomyślą „patrz, jaka baba, pewnie sie nad nim znęca! krzyczy na niepelnosprawnego pieska, pewnie sama go doprowadziła do tego stanu”. Efektem tego pobłażania nie jest silna więź z psem, ale to, mówiąc potocznie, że momentami jest po prostu rozwydrzony. Dopiero kilka dni temu, jak po raz trzeci w życiu „rzucił” się ze swoimi małymi wampirzymi ząbkami na psa (głównie sporej wielkości szczeniaki są celem) byłam w stanie na niego krzyknąć i skarcić jego zachowanie, bo doszło do mnie, że pozwala sobie na za dużo i opinia „małych szczekliwych wrednych piesków” (której nienawidzę) będzie do niego pasowała. Właściciele biednych „ofiar” raczej się śmieją, bo Dino na swoich kółkach i tak nie jest w stanie dogonić owego piesełka, ale to nie ma dla mnie znaczenia – jest to złe zachowanie bez względu na to czy jest małym czy dużym psem, zdrowych czy chorym, na wózku czy w śmigłowcu. Nie wiem na ile jest to agresja lękowa, bo Dino na spacerze najchętniej na wszystkich i wszystko by szczekał, a z żadnym innym psem, akurat tego konkretnego problemu nie miałam, a przynajmniej nie w takiej skali, a na ile po prostu jego „złe wychowanie”, dlatego chyba za niedługo będziemy się musieli do Ciebie wybrać.

Dodaj komentarz