Plany na dłuższe wycieczki znów musimy odłożyć – tym razem przez kontuzje Hondy. Nie mogę jednak o samych trasach przestać myśleć, szczególnie o tych, które mieliśmy plan przejść w pełnej wersji. Wspomnienia dopełniają ostatnie zdjęcia znajomych wrzucane radośnie z mniej i bardziej górskich wypraw. Jednym z miejsc, które koniecznie chciałam odwiedzić po raz drugi jest Turbacz.

Ta przepiękna trasa dostępna jest nie tylko dla górskich wyjadaczy, a właściwie to jedna z tych, od których warto zacząć takie wyprawy. My przeszliśmy ją w mniej znanej opcji.

Na Turbacz z psem nie możecie wchodzić od każdej strony, ze względu na zakaz wstępu z psami na teren Gorczańskiego Parku narodowego, dlatego sam spacer warto zacząć dość standardowo – w Obidowej.  Wpisując w google „Obidowa parking” to miejsce wyskakuje od razu. Z parkingu macie kilka opcji tras do wyboru. My ruszyliśmy zielonym szlakiem w stronę schroniska PTTK Stare Wierchy. Pierwsze podejście dla niewprawionego piechura (jak ja ;)) jest dość ostre – mimo tego nie zniechęcajcie się. Na pierwszych bodaj 200 metrach chciałam zawrócić co najmniej 15 razy, była to jednak pierwsza tego typu wycieczka z moim – już narzeczonym – więc ambicja nie pozwoliła mi na palenie się ze wstydu. Mimo wszystko dość szybko dotarliśmy do schroniska. Szczerze mówiąc, nie wiem, czy do środka można wejść z psem bo nawet nie próbowaliśmy. Za to przy samym budynku możecie nacieszyć oczy pierwszymi pięknymi widokami i odpocząć oddychając czystym powietrzem czy opalić się zimowym słońcem.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Trasa od Starych Wierchów na Turbacz jest już łatwiejsza niż pierwsze podejście. Tu będziecie iść szlakiem na granicy Gorczańskiego Parku Narodowego (pamiętajcie, do tego PN nie możecie wchodzić z psami). Idąc nim i zatracając się w cudownych widokach zwróćcie uwagę, kiedy Wasza trasa połączy się z tą dla narciarzy biegowych. Miłośników tego sportu jest tam naprawdę wielu. Sama nie miałam pojęcia, że jest to w Polsce aż tak popularna aktywność. Jeśli wcześniej mieliście psa luzem to jest to dobry moment, żeby wrócił na smycz. Warto zadbać o komfort korzystania ze szlaku wszystkich tam obecnych. Biegający psiak może nie tylko przeszkadzać, ale i stanowić niebezpieczeństwo dla narciarzy- szczególnie tych zjeżdżających w dół. Co istotne, a nie dla każdego oczywiste – spacerujcie przeciwną stroną szlaku niż przygotowane trasy biegowe. Wiem, że dreptanie w rynienkach jest zabawne, ale narusza to ich strukturę. Dbajmy o siebie wzajemnie – na szlaku wszyscy jesteśmy wielką rodziną i tego się trzymajmy, nie utrudniając innym aktywności.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Gdy dotrzecie na szczyt i do schroniska PTTK Na Turbaczu zajmijcie się dwoma sprawami – po pierwsze WIDOKI. Po drodze już mogliście się nimi nacieszyć, ale to co zobaczycie stojąc przed schroniskiem zapiera dech w piersiach. Nie słuchajcie tych, którzy mówią, że w Polskich górach nie ma co na patrzeć. Po wstępnym zachwycie możecie się zagrzać i zjeść coś w schronisku, do którego możecie wejść z czworonogiem. My wybraliśmy stolik na dole, zaraz przy wejściu, bo nie chcieliśy wchodzić do sali jadalne z dziewczynami. Słyszałam jednak, że zupełnie nie ma tam z tym problemu. Pod samym schroniskiem spotkaliśmy zresztą sporo turystów z psami – w tym Monikę z Wild Dogs Team na ślubnej sesji zdjęciowej ;). To dopiero niezapomniany widok.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Jako, że na wycieczkę wybraliśmy się ciut za późno, nie mieliśmy czas na długi odpoczynek. Jeśli wybieracie tę trasę w zimie proponuje nie spać zbyt długo ;). Do parkingu wracaliśmy trasą narciarską. I tu znow macie kilka opcji do wyboru – większość turystów wybiera standardowy szlak i tym sposobem cała wycieczka będzie miała około 24 km długości. My, ze względu na to, że się ściemniało wybraliśmy krótszą wersję. Na załączonej niżej mapce opisana jest ona jako wariant 2. Ciężko wypowiedzieć mi się na temat warunków estetycznych tej trasy, bo przez większość czasu na niej widziałam tylko swoje stopy oświetlane latarką. Jednak dzięki temu skrótowi przemaszerowaliśmy około 18 zamiast 24 kilometrów. Idąc tamtędy zwróćcie jednak uwagę na przyjemny szum potoku, który będziecie przekraczać na niej chyba dwukrotnie. Wędrując za dnia możecie też ocenić jego wygląd, a z doświadczenia wiem, że górskie potoki niemal zawsze są miłe dla oka i stanowią świetne tło na zdjęcia.

Maszerując tym szlakiem bez problemu dotrzecie do parkingu z którego wyruszyliście i tym sposobem zakończycie wycieczkę na Turbacz. Uwierzcie, to będzie właśnie ten moment, kiedy pomyślicie o powrocie. Przynajmniej ja tak miałam – i mam nadzieję, że uda mi się to prędzej niż w tym momencie mi się wydaje.

Dawajcie znać, czy post był dla Was przydatny, zadawajcie pytania a przede wszystkim – podzielcie się swoimi wrażeniami i trasami z Turbacza. A może polecicie nam kolejne ciekawe miejsca?

A teraz czas na mapkę i na więcej fotek z trasy.

Mapa www.obidowa.pl
Mapa z: www.obidowa.pl

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Schronisko PTTK Stare Wierchy

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Dodaj komentarz