Zawody obedience Rzeszów – debiut w jedynkach.

Dzisiejszy dzień spędziłyśmy na rzeszowskich zawodach obedience, tak więc relacja totalnie na świeżo.

Do Rzeszowa pojechałam już w piątek i od momentu gdy tylko z Fruzią wysiadłyśmy z auta świeże, prawie górskie powietrze chyba nadmiernie dotleniło białego pieska. Piątek minął pod znakiem wesołości i głupkowatości, które wbrew moim oczekiwaniom wcale nie były mniejsze na następny dzień. Sobotni trening minął Fruzi szybko, miałam wrażenie, że nawet nie do końca go zarejestrowała wygłupiając się ile mogła.
Wyjazd do Rzeszowa z założenia miał być głównie treningiem, walką z niełatwym łańcuchem w obcym miejscu, jednak po tym co działo się w piątek i sobotę zastanawiałam się, czy Fruzia zrobi cokolwiek poza bieganiem w kółko z radością. Nie wiedziałam co stanie się dalej, byłam jedynie przekonana, że będzie śmiesznie.

Dziś rano, po średnio przespanej nocy humor Fruzi wciąż dopisywał, na szczęście, zaczął wyglądać na choć trochę opanowywalny – co nastrajało mnie pozytywnie. Po spacerze i chwili odpoczynku wydawała się gotowa do startu, mimo, że słońce prażyło. Gdyby nie to, że już przedwczoraj uznałam, że pakując bagaże na wyjazd nie wzięłam Fruziowego mózgu pomyślalabym, że przy tych temperaturach może się on jej zagotować. Na szczęście, pusta maltańczykowa czaszka mogła co najwyżej zaparować ;-)

Rozpoczęliśmy zostawaniem, które Fruzia dość szybko wyzerowała. Co tu dużo pisać – miałam świadomość, że to ćwiczenie jest niedopracowane, dodatkowo nałożyło się tu kilka innych czynników. Gdy Fru wstała i postanowiła przyjść do mnie, po prostu zgarnęłam ją z ringu bez szczególnego zaskoczenia i w zupełności bez nerwów. Byłabym w szoku, gdyby przy wszystkich obecnych okolicznościach wyleżała.

Po niedługiej przerwie rozpoczęłyśmy start indywidualny.
Na ring weszłyśmy pewnie, bez nerwów i z pozytywnym nastawieniem – obie. Niestety już po krótkiej chwili Fruzia dała po sobie poznać, że „gdzieś” jest „coś” strasznego, co bardzo mocno ją rozpraszało i utrudniało skupienie. Na szczęście, chyba czując moje pozytywne nastawienie dawała z siebie wszystko ufając mi, że będzie dobrze i to jednak odpowiedni moment na ćwiczenia.

Przywołanie 8pkt

Niestety nie ma go na filmiku, z opisu sędziny wiem, że gdy odchodziłam lekko się zawąchała. Tempo… co tu dużo mówić – Fruziowe, jednak wykończone konkretnym gongiem w moje kolano. Przyznam szczerze, że zabolało – dobrze że to tylko 4,5kg psa ;-)

Kwadrat 10pkt

Pięknie go zlokalizowała, pobiegła bardzo ładnym tempem. Zatrzymanie mogłoby być lepsze, ale jest w tym trochę mojej winy. Ładnie wyczekane aż przyjdę, siad po pierwszej komendzie. Jestem dumna :D

Przeszkoda 10pkt

Hm… byłam przekonana, że będzie 0, ale jak widać praca popłaca. Nasza największa zmora tym razem pokonana. Łza się w oku kręci.

Zmiany pozycji na odległość 0pkt

Cóż, spodziewałam się nawet kilku zer. Zasadniczo, w każdym ćwiczeniu mogłabym znaleźć dla nas niebezpieczeństwo wyzerowania… poza tym ;-) spodziewałam się, że pozycje mogą być nieco krzywe czy dość wolne, ale nie brałam w ogóle pod uwagę braku reakcji na komendy ;-) Jednak jak wiadomo, nic w obi nie jest na zawsze a na zawodach psy potrafią zaskakiwać. Nie mówiąc już o tym, że tak ładnie wypracowałam panowanie nad sobą i nie machanie rękami bez sensu, że nawet wtedy kiedy powinnam spróbować psu pomóc gestem dalej stałam na baczność :D zabawnie.

Aport 9,5pkt

Cudownie, że wyczekała na komendę, kilka treningów ze sposobem pracy nad tym od Karin i już widać efekty. Tempo po aport zdecydowanie ok, w drodze powrotnej chciałam ją udusić :P ale i tak ją kocham ;-)

Siad w marszu 9,5pkt

Był! Jakikolwiek by nie był (a wyglądał i tak nieźle) to jestem niezmiernie szczęśliwa, że w takim łańcuchu, z lekkimi obawami przed „czymś” Fruzia usiadła :D to był kolejny moment gdy poważnie się wzruszyłam.

Stój w marszu 9,5pkt

Stój piękny, niestety gdy zaczęłam do niej wracać lekko niuchnęła trawę – stąd strata 0,5pkt. Jedna pracujemy nad tym więc nie przejmuje się szczególnie, zwłaszcza, że ogólnie ćwiczenie wyglądało świetnie.

Chodzenie przy nodze 8pkt

Cóż… piękne nie było, Fruzia trochę się rozpraszała. Przy pierwszym zatrzymaniu usiadła za bardzo z przodu przez co cofanie ją przerosło. Na zwrocie w tył odleciała, ale udało jej się wrócić do pracy. Ruszając do szybkiego tempa dostała dość konkretnego kopa (naprawdę nie chciałam) co nie wybiło jej z rytmu (wow), późniejsze zwroty w lewo… no cóż, powinnam nad nimi popracować i gdy tylko nauczę się ile to jest 90 stopni to z pewnością Fruzi będzie łatwiej ;-) Pomimo wszystko jestem z niej niezmiernie dumna – chodzenie jako ostatnie ćwiczenie w długim łańcuchu nie jest naszą mocną stroną ;-)

Wrażenie ogólne 10pkt

Sędzina bardzo nas chwaliła i była pod wrażeniem jak dzielnym małym psem jest Fruzia :) co tu więcej pisać ;-)

Podsumowując, udało nam się zebrać 204,5pkt i ocenę bardzo dobrą. Lokata 5 na 9 psów.
Dostałyśmy także wyróżnienia za najlepszy aport i najlepszy kwadrat. 

Muszę przyznać, że już po zejściu z ringu dumna mnie rozpierała :) i tym razem mogę z czystym sumieniem być dumna także z siebie.

film:

Dodaj komentarz