Znajdź chwilę na szczęscie.

         

              Współczesne
czasy niejako wymuszają na wszystkich pośpiech. Co rusz słyszę od znajomych, że
doba trwa za krótko, sama nie raz miałam podobne odczucia. Pęd w pracy, szkole
czy na uczelni przekłada się także na życie codzienne i czas wolny. Nie mamy
czasu dla rodziny, brakuje nam chwili na kawę z przyjaciółką. Nawał obowiązków
sprawia, że nawet przeczytanie książki do snu bywa nie lada wyczynem. Niedobory
czasu nie tłumaczą jednak braku (czy też niskich) wyników. Dlatego, niezależnie
od tego jak wiele mamy na głowie, naszym obowiązkiem jest dopięcie wszystkiego na
ostatni guzik i to w odpowiednim terminie, a najlepiej przed czasem.

                
                Wyścig
szczurów w pracy męczy, jednak dokładnie taki sam spotyka nas – często nieświadomie
– w psim światku. Ciężkie dni w pracy sprawiają, że oferujemy psu jedynie
krótkie spacerki na siku wokół bloku. Na szczęście, oddając wreszcie wielki
projekt znajdujemy chwilę wolnego, więc koniecznie chcemy wykorzystać ją na coś
sensownego. Nie można zmarnować go na bezcelowe bieganie, konieczny jest trening
obedience, wyprawa na tor agility czy konkretna sesja sztuczek. To wszystko
powinno być jak najbardziej wydajne. Panuje wśród nas przekonanie że musimy
wymęczyć psa psychicznie, wtedy będzie czuć się spełniony, a dodatkowo padnięty
nie będzie przeszkadzać w wieczornym spisywaniu raportów. Po treningu wracamy
do codziennych obowiązków. Kolejne dni znów intensywnie pracujemy. Zżerają nas
wyrzuty sumienia, że znów nie możemy poświęcić psu czasu, dlatego przy okazji
kolejnych wolnych chwil trening planujemy jeszcze intensywniej, bo przecież się
mu to należ. I tak w kółko…
                …najważniejsze
w tym wszystkim stają się dla nas także efekty. Nie ważne, jak rzadko
poświęcamy psu czas, czujemy na sobie wzrok innych psiarzy. Jeśli dodatkowo
prowadzimy psiego bloga czy fanpage możemy odczuwać presję otoczenia jeszcze
silniej. Dlatego wydaje nam się, że nasz pies musi poznać 30 sztuczek w
miesiąc, po tygodniu biegać prosty tor agility a w wieku 6 miesięcy znać
przynajmniej połowę ćwiczeń klasy 3 obedience. Dobrze, gdyby przy okazji mógł
pochwalić się konkretnym umięśnieniem wyrzeźbionym ćwiczeniami na piłkach. Tym
celom oddajemy się w całości (oczywiście, gdy tylko znajdziemy wolną chwile).

                Co
zyskujemy? Psa, który do zdjęcia ustawi zadek na pionowej ścianie a nawet przytuli
swojego psiego przyjaciela. Psa, który ćwiczenia obedience wykonuje z odpowiednim,
wyćwiczonym wyrazem. Psa, który idealnie szarpie się na hasło, potrafi
odpoczywać w klatce a nawet bezbłędnie rozróżnia strony i konkretne przeszkody
na torze. Nas rozpiera duma, że piesek taki mądry a my pozwoliliśmy
się mu tak pięknie rozwinąć i być prawdziwym working dogiem. Pozwoliliśmy mu
być PSEM a nie rozwleczoną na kanapie kluchą. I wszyscy są szczęśliwi… ale czy
aby na pewno? Gdzie podziewa się to szczęście, gdy z ringu schodzicie z
dyskwalifikacją a nagrywanie filmiku sztuczkowego zajmuje nie jeden dzień a
ponad tydzień i wciąż nie macie satysfakcjonującego materiału?
                Czy
wyścig szczurów nie dopadł nas w świecie kynologicznym zbyt mocno? Czy nasza
relacja  psem nie stała się kolejną
pracą, dodatkowo ocenianią przez całe grono internetowych znawców? Czy aby na
pewno to jest to co daje nam szczęście? I czy to uszczęśliwia naszego psa?
                Warto
się nad tym dokładnie zastanowić a przede wszystkim, znaleźć prawdziwą chwilę
wolnego na prawdziwe szczęście. Uwierzcie, że warto!
                Kiedy
ostatni raz wylegiwaliście się z psem na kanapie, głaszcząc go delikatnie
napawając się wspólną chwilą? Albo nawet czytając książkę, doceniać jego psią
bliskość w tym wyciszającym momencie. Kiedy wybraliście się z nim na długą
wycieczkę do lasu, aby w czasie przerwy usiąść razem na pniu i po prostu
cieszyć się sobą? Celebrując wspólną chwilę na łonie natury, odpoczywając od
zgiełku miasta. Przypomnijcie sobie, kiedy ostatnio na takim spacerze nie
wymagaliście od psa nic? Nie przywoływaliście go 50 razy, nie robiliście
sztuczek, nie wplataliście w ten spacer chwil treningu? Kiedy pozwoliliście mu
robić to co by chciał, nawet jeśli miałoby to być taplanie się w bagnie czy
tarzanie w odchodach dzikich zwierząt? I kiedy to tak po prostu Was bawiło,
zamiast denerwować, że będzie śmierdzieć i wymagać kąpieli? Czy próbowaliście po
prostu pobawić się z Waszym psem? Nie zabawkami, nie na hasło. Tylko
spontanicznie zacząć się gonić, przepychać czy pozwolić skakać po sobie do
woli.
                Czasem,
gdy znajdziemy wolną chwilę warto odpuścić trening na rzecz wspólnego spaceru,
który całkowicie poświęcimy na odpoczynek i prawdziwą komunikację z naszym
psem. Znudzony nic nie robieniem w domu pies wbrew pozorom nie potrzebuje tylko
pracy. Powiedziałabym nawet, że w pierwszej kolejności wymaga psychicznego
odpoczynku i trochę prawdziwego luzu.
                Pracujący
ciężko człowiek potrzebuje urlopu właśnie po to, aby móc się „zresetować”, żeby
wypoczął nie tylko fizycznie, ale przede wszystkim psychicznie. Tego samego
potrzebują nasze psy. I taki właśnie odpoczynek bardzo pomaga człowiekowi
zrozumieć, czego tak naprawdę potrzebuje jego pies, ale i on sam. Bo w wyścigu
o najlepszego pracującego psa zatraciliśmy się tak bardzo, że często zapominamy
co tak naprawdę daje nam szczęście w 
życiu z czworonogiem. Zatraciliśmy umiejętność cieszenia się wspólnymi
chwilami i tym, że po prostu mamy tak cudownego, futrzastego przyjaciela.
Zatrzymajmy się na chwilę, odetchnijmy i pozwólmy naszym psom być po prostu
naszymi kompanami a nam ich przyjaciółmi, nie przewodnikami. Bo wspaniale jest
pracować z psem, ale jeszcze cudowniej być z tym psem po prostu szczęśliwym.  

35 thoughts on “Znajdź chwilę na szczęscie.

  1. To jest chyba najmądrzejszy wpis, jaki przeczytałam ostatnio w psim Internecie, szczególnie w kontekście ostatnich "aferek" i "foszków". Chyba każdy, a już z pewnością osoby, które niedawno odebrały z hodowli szczeniaki, powinien to przeczytać.

  2. tak BARDZO na tak! Nie wyobrażam sobie, żeby przy oglądaniu serialu, uczeniu się/opieprzaniu na kanapie nie było obok znudzonego psiego pyska, który rozwalony obok po prostu się przytula, nie wyobrażam sobie nie bawić się z nim tak po prostu, bez zabawek, bez komend, kurde brak takich momentów umniejsza bardzo posiadanie psa- kumpla, robienia z psa robota to coś czego chyba nigdy nie zrozumiem.

    1. A ja po części rozumiem, tj rozumiem, że ktoś dał się ponieść temu wyścigowi szczurów – bo to takie "ludzkie". Mam jednak nadzieję, że takie osoby jednak zatrzymają się na chwilę i zrozumieją, jak wiele im przez to ucieka.

  3. Uff bałam się, że jak przeczytam będę mieć wyrzuty sumienia… a jednak nie :D miałam pewien moment kiedy moja ambicja i "chcenie dobrze" sprawiło więcej szkód niż pożytku, ale dziś znamy idealny balans. A poza tym wylegiwanie się w łóżku z psem to najlepsiejsza i najważniejsza pora dnia :D

  4. Uświadomiłaś mi, że rzeczywiście coś jest nie halo. Właściwie, istnieją u mnie tylko dwa rodzaje spacerów – na siku (flexi) i połączone z treningiem. Nawet jak idziemy na jakąś wyprawę w nieznane to bez ćwiczeń się nie obejdzie. Zabawa? Zaplanowana, po ilu sekundach powiedzieć PUŚĆ, ile razy powtórzyć puszczanie szarpaka. Pies na kanapie leżał zaledwie wczoraj, ale jakoś nie ze mną a obok mnie. Dziś oglądałam filmiki z borderami, sztuczkowe i od razu zaczęłam układać w głowie projekt który trick kiedy zacząć wprowadzać, ile dać sobie na niego czasu. A to nie o to chodzi! Zdecydowanie, brakuje mi spontaniczności w relacji z moim psiurem…
    Pozdrawiam serdecznie.

  5. No ja ostatnio daje psom luz, a właściwie Fidze, bo Codiego wciąż uczę dobrej reakcji na widok psa i przywolania, więc spacer bez wymagań dopiero za jakiś czas :P

  6. Ten blog zawiera bardzo mądre teksty, ale tym przebiłaś możliwości samej siebie. Genialnie! Według mnie osoby które są na czele tego "wyścigu", najczęściej nie traktują tego jako wyścig (akurat tu na myśli mam np. trenowanie sztuczek) Najlepiej robią to psy, gdy właściciel nie spina się że "musi w tym i tym dniu".

    A oglądanie telewizji (lub psich sucharków na fb.) z psem na kolanach, to u nas najbardziej dająca radość aktywność ;)

    1. Bardzo dziękuje! Tak, wlasnie problem w tym wyscigu jest taki, ze niektorzy sie w tym zatracili i nie zauwazaja w jaka machine wpadli. Dlatego polecam refleksje, zeby to dostrzec.

  7. Bardzo mądry post, powinien trafić do wielu ludzi którzy o tej kwestii zapomnieli. Ja zawsze powtarzam, że najważniejsze jest szczęście mojego psa, a szczęście psa wyraża się dla mnie w luźnych spacerach, w braku presji, w zwykłym nicnierobieniu.

  8. Ostatnio na psiolubnym blogu napisałam post w podobnym kontekście. Lubię pracować z moimi psami, ale nie mam nic przeciwko całodniowemu wylegiwaniu się na kanapie obok dwóch ukochanych futrzaków i czytaniu ulubionej książki :)

  9. U nas jest to na równi :) Wiem jakie to szczęście lenić się z psem, odpoczywać, cieszyć się, bawić i po prostu być bo przez siedem lat robiłam tylko to z moją suką. Dopiero jak pojawił się Tajson poznałam ten cały świat sztuczek, treningów, zawodów ale nie odbiło mi kompletnie. Fakt, ćwiczymy dużo bo okazało się, że adoptowany pies tego ode mnie oczekuje, więc jestem i robię co mogę by go zadowolić. Coraz częściej angażujemy starszą sukę, dziewięcioletnią i przyznam, że można. Ale najlepszy moment to dokładnie ten- przeglądam psie blogi siedząc na kanapie, po lewej stronie leży Mia z kopytami z górze, po prawej towarzysz grający na konsoli a za moimi plecami wtulony sportowiec. Co więcej, na posłaniu pod ścianą leży tymczasowicz, żyć nie umierać to jest życie :)

  10. Baardzo mądry post, jestem pod wrażeniem. Nawet nicnierobienie ma swoje zalety, warto czasami dać sobie – i psu – odpocząć. Tak poza tym – nie wyobrażam sobie życia bez psa – tak już się przyzwyczaiłam do włosów na ubraniach, ugniecionej pościeli, porozrzucane zabawki po domu, że nie wiem jak wyglądałoby moje życie bez Neli. :)
    http://cztery-lapy-jeden-nos.blogspot.com/

  11. Ale z tym trafiłaś! Właśnie teraz to przeczytałam, mając bardzo podobne przemyślenia. Często po prostu szkoda mi czasu na luźny spacer który będzie dla mnie i psów psychicznym odpoczynkiem, bo wolę iść na porządny trening obedience żeby robić postępy, albo pobiegać bo trzeba budować formę. Ale to mi często nie daje takiego szczęścia jak zwykły spacer, kiedy po prostu chodzę po lesie i widzę jak moje psy sobie biegają.

  12. A ja powiem tak, mimo ze tak naprawde dopiero teraz bardziej zagłębiam się i smakuje "psiego świata" nie wyobrażam sobie codziennie robić coś z psem (trening, sesje etc) ani włączać w każdy spacer trening. Dla mnie najważniejsze jest, żeby pies mógł być po prostu psem a nie maszyną :)
    Post naprawde świetny i udany, mam nadzieje że niektórym wleje troche oleju do głowy :)

  13. Eee to ja chyba przeginam korbę w drugą stronę, może dlatego tak stoimy z obidjensami :P Może mam szczęście, ale na swojej drodze znam tylko takich psiarzy, którzy większość czasu poświęcają właśnie na budowanie relacji, dopiero gdzieś dalej są treningi i zawody. Cieszę się z tego.

    1. Oj ja tez zdecydowanie w drugą stronę przeginam ;) ale co tam, szczęścia nigdy za wiele.
      Ja psiarzy spotykam bardzo różnych niestety, a niestety ostatnio ciśnięcie na wynik i na psie maszynki wg mnie mocno się nasila. Stąd tego typu przemyślenia.

  14. Super post! Miałam z Zu taki moment, gdy zamiast długiego miziania i wylegiwania na podłodze były tylko sesje sztuczkowe; zamiast fajnej zabawy – ćwiczenie aportu. Od początku roku dałam sobie i Zuzi na luz i jestem z tego bardzo zadowolona. W ten weekend wybrałam się z Zuzią na długi spacer do lasu, taki po prostu. Bez zabawek, bez aparatu, bez elementów treningu krążyłyśmy bez celu po nowych ścieżkach. I muszę przyznać, że było super :D

  15. U mnie chyba jest odwrotnie :P, znajomość sztuczek mojego psa kończy się na kilku podstawowych, aczkolwiek on (a właściwie ona) jest szczęśliwym psiakiem. Przyznam się, że też chciałabym spróbować wziąć się trochę za Shirę i dzięki temu postowi będę pamiętała by nie przesadzić w żadną stronę. No i do zobaczenia na jutrzejszym spacerku, nie mogę się doczekać by poznać Fruzię i Hondę :)

  16. Świetnie napisany post! :D Zazdroszczę wszystkim, których psy godzinami spędzają z wami czas.. Mój poleży z 10 min, a potem ucieka na podłogę, bo mu gorąca. :P

Dodaj komentarz